UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Wąskotorowa komisja

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Kolejka wąskotorowa zrobiła pierwszy krok, aby pozyskać nowych pracowników, bez których największa piaseczyńska atrakcja turystyczna nie przetrwa.


Mówiąc o wąskotorówce, mamy zazwyczaj na myśli tabor i tory. Kilka lat temu emocjonowaliśmy się parowozem, a raczej jego utratą. Robimy zdjęcia wagonom, lokomotywom oraz torom. Bez torów i taboru kolejki oczywiście nie będzie, ale nie przetrwa ona także bez pracowników zatrudnionych na stanowiskach bezpośrednio związanych z prowadzeniem i bezpieczeństwem ruchu kolejowego oraz prowadzeniem pojazdów kolejowych. A o tych nie jest łatwo.
Na wniosek Piaseczyńsko–Grójeckiego Towarzystwa Kolei Wąskotorowej, Urząd Transportu Kolejowego powołał we wrześniu komisję egzaminacyjną, która będzie mogła stwierdzać kwalifikacje na stanowiskach: maszynisty pojazdów trakcyjnych, pomocnika maszynisty, prowadzącego pociągi lub pojazdy kolejowe, kierownika pociągu oraz dyżurnego ruchu.
– Kolej to przede wszystkim kolejarze, którzy – jak to ludzie – z czasem starzeją się, chorują, odchodzą, zatem potrzebują godnych następców. Ale to staje się trudne, gdyż niestety obecny świat idzie w innym kierunku: młodzi nie garną się do ciężkiej, wymagającej dużych umiejętności pracy na kolei. Ci, którzy są zdecydowani na związanie się z drogami żelaznymi wybierają kolej normalnotorową, bo tam jest prestiż, możliwość awansu i bardzo dobre zarobki. A tu, na naszym wąskim torze, perspektywy nie są za szerokie, a sama komisja nie uczyni przełomu w zatrudnieniu. Pozostaje zatem „jedynie” pozyskać odpowiednich kandydatów, wyszkolić ich i... No, ale od czegoś trzeba zacząć. Zaczęliśmy od powołania komisji – mówi nam Janusz Sędzicki, maszynista naszej kolejki, od września także członek komisji.
W skład komisji weszli również Grzegorz Fidler (przewodniczący), Bogdan Godlewski, Kazimierz Piasecki oraz Igor Sokołowski (członkowie).
Komisja egzaminacyjna przystąpi do pracy na końcowym etapie pozyskiwania kandydata, czyli na egzaminie. Wcześniej kandydat musi przejść dokładne badania lekarskie w placówce kolejowej medycyny pracy. Na tym etapie odpada dość dużo kandydatów, gdyż kryteria są bardzo surowe – np. kandydat na maszynistę musi posiadać idealny wzrok, słuch i refleks. Tutaj najcięższe są badania przydatności psychologicznej.
Następnie kandydat przechodzi szkolenie praktyczne, które trwa – w zależności od stanowiska – od kilku miesięcy do roku, a nawet dłużej. Na kolei wąskotorowej, która nie prowadzi codziennych kursów, wymagany staż staje się procesem długotrwałym. Przyszli maszyniści szkolą się w warsztacie poznając przy czynnościach serwisowych budowę taboru, a wiedzę o prowadzeniu lokomotyw czerpią jeżdżąc jako praktykanci. Przyszli kierownicy pociągów jeżdżą natomiast jako konduktorzy.
Kolejnym etapem jest wykonywanie nauczonych czynności samodzielnie, ale pod nadzorem.
Po wszystkich etapach kandydat przystępuje do egzaminu. Zarówno praktyczna jak i teoretyczna część sprawdzianu trwa przeważnie 6–8 godzin, co pozwala sprawdzić umiejętności kandydata. To ważne, gdyż po zdanym egzaminie, były kandydat będzie samodzielnie odpowiadał za bezpieczeństwo swoich pasażerów, pasażerów innych pociągów i osób postronnych znajdujących się na kolei, a także powierzonego majątku o ogromnej wartości.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama