UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Kolejne kocie kawiarnie pojawiają się na mapie większych polskich miast. Tymczasem w Konstancinie-Jeziornie mamy jedyną w swoim rodzaju kawiarnię pełną psów.

 

O kocich kawiarniach pewnie już każdy słyszał. W ciągu ostatnich dwóch czy trzech lat w mediach pojawiają się informacje o kolejnych miejscach, w których nie tylko można wypić kawę czy zjeść ciastko, ale też pogłaskać „tubylców”. A tymczasem w niewielkim miasteczku pod Warszawą funkcjonuje od dwóch lat psia kawiarnia, w której rezyduje całkiem poważne stado.

– Wszystkie psy poza jednym pochodzą z adopcji – wyjaśnia Matylda Jagłowska-Kojtych. – Teraz mieszkają z nami na stałe: shar-pei Cookie, mopsik Lulka, chart Lukier oraz husky Frania. Mamy też dwa koty, ale jak to koty, raczej chodzą swoimi drogami – dodaje z uśmiechem. Chociaż „Psiastkarnia” działa w Konstancinie-Jeziornie dopiero od lutego 2016 r., wszystko zaczęło się wiele lat temu od… piekarni.

– Miałam psa z chorymi nerkami, który musiał być na specjalnej diecie. Zaczęłam piec i gotować dla niego, a potem też dla innych psów – wyjaśnia genezę swojej działalności. Ciastka dla psów w „Psiastkarni” znajdziemy, ale kawiarnia oferuje coś słodkiego też dla ludzkiego podniebienia. Z pewnością jest to miejsce przyjazne dla psów i psiarzy. Każdy pies jest tu mile widzianym gościem. Rezydenci są tak wytresowani, że każde nowe zwierzę witają z entuzjazmem jako towarzysza zabaw. A jest gdzie się bawić. Kiedy właściciele czworonogów siedzą na tarasie, psy mogą korzystać z wielkiego, zabezpieczonego ogrodzeniem ogrodu. Mają też do dyspozycji własną „siłownię” – tor agility. Właścicielka podkreśla, że chciała stworzyć miejsce naprawdę przyjazne psom i ich właścicielom. Wszystkie tutejsze psy są przyjazne, bardzo chętnie dają się głaskać, wręcz zachęcają klientów do tego. Można tu przetestować psi entuzjazm i sprawdzić, czy jesteśmy gotowi na takiego lokatora w domu.

– To chyba swoista dogoterapia – śmieje się Julia, która pojawiła się tu po raz pierwszy. – Wychodząc stąd po godzinie czuję się dużo lepiej, niż kiedy wchodziłam; podejrzewam, że to nie będzie mój ostatni raz w towarzystwie Frani i Lulki – dodaje.

Kawiarnia działa tylko w weekendy. W tygodniu właściciele zajmują się pozostałą działalnością związaną z „Psiastkarnią” – szkoleniem psów, psim przedszkolem i hotelem, sklepem internetowym i stacjonarnym, salonem piękności dla psów i pieczeniem „psiastek” .

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama