UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Mimo że WSA, w październiku 2016 r. uchylił zakaz wstępu psów do parku w Józefosławiu, na jego bramie wisi tabliczka z takim zakazem. Dlaczego?


Gmina Piaseczno wydzierżawiła pod park, od Politechniki Warszawskiej, na okres 15 lat, teren przy Ogrodowej. Park ten dla mieszkańców ma ogromne znaczenie, bo chociaż miejscowość formalnie wciąż jest wsią, terenów zielonych w niej jak na lekarstwo. Niestety właściciele psów idąc do parku, muszą je zostawiać w domach, ponieważ czworonogi do parku mają zakaz wstępu, co już w samym brzmieniu jest absurdalne.
Podobnie uważają polskie sądy, twierdząc, że owe zakazy nadmiernie ograniczają swobodę poruszania i przebywania w miejscu publicznym właścicielom psów. Problem jednak w tym, że wyrok odnoszący się do parku w Częstochowie nie wymaga stosowania go przez Radę Miejską w Piasecznie. Dlatego w lutym 2016 roku pani E.F. zaskarżyła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego uchwałę Rady Miejskiej w Piasecznie z września 2015 r., która zakazuje psom wstępu do parku w Józefosławiu. WSA 17 października 2016 r. przyznał pani E.F. rację, orzekając, że ochrona przed zagrożeniami lub uciążliwością nie może być równoznaczna z całkowitym zakazem dostępu zwierząt do miejsc publicznych.
Zakaz jednak wisi, ponieważ wyrok WSA nie jest prawomocny. Gmina odwołała się do NSA. Na wyrok w NSA psy jednak będą musiały poczekać, ponieważ trwa to zazwyczaj od roku do dwóch.
Użytkowniczka facebookowej grupy mieszkańców Józefosławia zwróciła uwagę, że Warszawa ma podobny problem w Parku Krasińskich. Miasto złożyło wniosek o kasację do NSA identycznego wyroku jak nasz, ale ponieważ uznało, że na wyrok poczeka, a WSA wyraził się jasno, to należy zakaz dla psów zawiesić i skarżone punkty regulaminu zaklejono.
Kiedy psy do parku w Józefosławiu będą mogły wejść? Czy Gmina w oczekiwaniu na prawomocny wyrok może zakaz zawiesić? Oraz pytanie najważniejsze, czy psy na smyczy, po których właściciel sprząta, naprawdę są tak uciążliwe, żeby nie mogły po parku chodzić? I czy od właścicieli, którzy naruszają przepisy polskiego prawa, nie można ich przestrzegania egzekwować, zamiast zakazywać wszystkim psom wstępu?

3 komentarzy

  • Link do komentarza Agata Nowińska Agata Nowińska 21 listopada 2017

    Witam, byłam w tej sprawie wczoraj na spotkaniu z zastępca Burmistrza, p. Putkiewiczem. Niestety poza powtarzaniem, że takie są procedury, decyzje rady, i że nic nikt nie może, a on sam nie wie, nie może oceniać, etc niczego sensownego nie usłyszałam. Zważywszy, że przygotowałam się do spotkania, przygotowując solidne argumenty prawne ( jestem prawnikiem), Pan zastępca, był kompletnie nie przygotowany i mało kompetentny. Dawno nie uczestniczyłam, w równie niedorzecznej, pozbawionej jakiejkolwiek logicznej argumentacji rozmowy.
    Jest orzeczenie NSA, z 2015 r, które wyrażnie mówi, że ograniczanie właścicielom psów wstępu do parków, jest naruszeniem praw wynikajacych z Konstytucji, zatem jest nie zgodne z prawem. Nie znam gminy, ani miasta które wygrało by takie sprawy. Pododobne wyroki zapadły w Poznaniu, Gliwicach, Szczecinie, Warszawie ( park Krasińskich)...
    W naszym systemie prawnym, prawdę mówiąc w każdym, obowiązuje elementarna zasada: że każdy odpowiada za czyn który popełnił. W mysl tej zasady, nie można nakładac na wszytskich wlaścicieli zwierząt kary, na zapas, w związku z tym, że ktos inny nie sprzata po swoim psie. Są odrębne przepisy, które reguluja kwestie odpowiedzialności za tego typu wykroczenia. Nie można tworzyć kolejnych przepisów, tworzących sankcję, za ten sam czyn. Kolejna zasada.
    Argumenty Gminy, że psy niszczą nawierzchnię, brudzą, nie są argumentem logicznym, bowiem ludzie też niszczą, brudzą, i bałaganią. Idąc tym tropem zakazać im wstępu do parków, bo tak chcą niektórzy mieszkańcy? Znam takich którym przeszkadzają dzieci, bo krzyczą i biegają. Pan Putkiewicz, uzył argumentu, że tak chca mieszkańcy. Ja też jestem mieszkańcem, i tego nie chce.W takich sytuacjach, trzeba przyjąć, że punktem odniesienia jest obowiązujące prawo.Rozumiem, że Gmina zacząła całą procedurę wcześniej, przegrała w pierwszej instancji, ale jak zapewniał Pan Putkiewicz, będzie sie oczywiscie odoływac, bo tego chcą mieszkańcy. ..zapytałam, czy na gruncie orzecznictwa oraz praktyki, i kolejnych przegranych spraw, nie należałoby przemysleć, jaki jest sens takiego odwołania, nie za bardzo zrozumiał o czym mówię. W kółko powtarzała, że jak Gimna powiedziała A, to musi powiedziec B. To taka logika, ze jak raz włożyłeś rekę do gorącej wody i się poparzyłeś, to musisz też włożyc drugą, żeby byc konsekwentnym. Niestety nie przekonała mnie jako mieszkańca, w żadnym momencie tej rozmowy. Do niczego.
    Zwrc,oiłam uwagę, że jeśli gminie tak zalezy na porządku, może warto by było choć jeden kosz postawic na odcinku Wilanowska od Cyraneczki do lasu Kabackiego, boe nie ma ani jednego, nawet na przystanku! Ale tutaj polecono mi zwrócić sie w tej sprawie z pismem. .
    Spotkanie z panem Putkiewiczem, niestety, nie wniosło nic kompletnie, poza poczuciem absurdu. W kółko powtarzał, że tak chcieli mieszkańcy, i że będą sie odwoływać, bo tak. Pytałam jaki jest sens, takiego odwolania, skoro mamy juz orzeczenia? To marnowanie publicznych pieniędzy. Niestety nie podał żadnych, argumentów, wykazując się dużą indolencją, i niekompetencją.Nie dowiedziałam sie jakie sa racje Gminy, w obecnej sytuacji, i dlaczego uważają , że warto sie odwoływac. Co na to prawnicy w gminie, czy widza jakikolwiek sens prowadzenia tej sprawy dalej? Bo mieszkańcy beda czekac na odwolanie kolejny rok, dwa, a w parku dochodzi do konfliktów. Po co tworzyć takie sytuacje?
    Sprawa jest oczywiście przegrana.Chyba, że sprawa Gminy Piaseczno, zostanie potraktowana inaczej aniżeli wszystkie inne tego rodzaju sprawy w Polsce. Szkoda, że pan Putkiewicz nie rozumie po jaka jest rola NSA i dlaczego podejmowanie w tej sytuacji, dalszych działań, jest mało mądre. Wiązałoby się to z podważeniem orzeczenia NSA, czyli najwyższej instancji odwoławczej w tej sprawie.
    Jestem właścicielką psa, zdecydowanie jestem za odpowiedzialnością za nie sprzątanie po psie, także za wyrzucaniem śmieci gdzie podpadnie. Ale w żadnym razie za zbiorową odpowiedzialnością. Takie pomysły sa niedorzeczne. I NSA w swoim orzeczeniu, dostępnym w sieci, dokładnie to wyjaśnia. Swoją drogą, byłoby dużo lepiej, gdyby Gmina, w sytuacji takich konfliktów, starała się je łagodzić, i wyjaśniac, kto jest za co odpowiedzialny na gruncie prawa, zamiast dokładać się do zaostrzenia konfliktu. Własciciele psów, to tacy sami ludzie jak właściciele kotów, czy inni ludzie. Współżyjmy ze sobą, i współpracujmy, zamiast się napadać.
    Byłam ze swoją córeczka i psem, parę tygodni temu, podbiegła do nas rozwścieczona pani, krzycząc ze mamy stad wychodzić, bo niszczymy park?! Moje dziecko strasznie płakało. Pani robiła nam zdjęcia i wezwała straż miejska. To było bardzo nieprzyjemne zdarzenie. Straż miejska, przyznała mi rację, pokazałam orzeczenie NSA. Ale dla mojego dziecka ogród, jest już miejscem znienawidzonym. Dla niektórych ludzi, to po prostu okazja, żeby pokrzyczeć na innych ludzi. Jeśli tak dbacie o park, dlaczego z taką nienawiścią podchodzicie do innych ludzi?
    pozdrawiam
    AN

  • Link do komentarza Albert Albert 23 maja 2017

    Mam psa i jestem za całkowitym zakazem po karą wysokiej grzywny. Jeśli jedni właściciele psów sprzątają, a drudzy nie, to i tak ja jako sprzątający jestem traktowany, jak ten co nie sprząta. Dlaczego? Dlatego, że mam psa.
    Jeśli jedni trzymają swoje psy na smyczy, a drudzy nie, to i tak stwarzam zagrożenie. Ponieważ mam psa.
    Jeśli tylko zobaczę psa w parku momentalnie będzie straż miejska.
    Pewnie gówno zrobią, ale potrafią zepsuć miły dzień.
    A to wycinki kodeksu wykroczeń dla zainteresowanych :

    Art. 77. Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia,
    podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany.
    Wchodzi w to – puszczanie psa luzem jeśli zaatakuje człowieka lub inne zwierze (sprowokuje atak innego psa będącego na smyczy). Nie zabezpieczy właściwie psa poprzez kaganiec, nie zabezpieczy posesji przed ucieczką ect)
    Na terenach przeznaczonych do wspólnego użytku psa należy prowadzić na uwięzi. Zwolnienie psa z uwięzi jest dozwolone pod warunkiem, że pies ma założony kaganiec, a właściciel sprawuje kontrolę nad jego zachowaniem. Psy ras uznanych za agresywne muszą być wyprowadzane na uwięzi i z założonym kagańcem, i tylko przez osoby pełnoletnie mogące zapewnić bezpieczeństwo osobom przebywającym w pobliżu zwierzęcia.

    Do parku przychodzą małe dzieci ze swoimi pupilami. Czy aby nie było już przypadku poturbowania dziecka przez wolno ganiające psy?
    Właściciele swych super przecież szkolnych łagodnych psów zapominają, że pies kieruje się instynktem. Jeśli poczuje zagrożenie może okazać się mordercą. Pies nie oceni sytuacji, że w szarpaninę włączyło się 8 letnie dziecko, które krzyczy i podsyca łagodnego pieska do większej agresji.

    Wyobraźni brak, parku dla psów tez brak.
    A jak nadal nikt nie zakuma problemu, dam się pogryźć przez jakiegoś łagodnego wolno biegajacego pieska. Ja na urlop, a właściciel psa... pewnie też weźmie sobie urlop.
    Pozdrawiam

  • Link do komentarza Miss Miss 18 maja 2017

    Generalnie tam gdzie psy, tam rzadko zabieram dzieci. Przykład: 'park' przy Granitowej- Onyksowej. Wielkie psy bez kaganca biegają między dziećmi! Czegoś takiego nie wyobrażam sobie. Tam nie chodzę. Wiem że są odpowiedzialni właściciele ale jest też młodzież, która nazbyt ufa swoim pupilom.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama