UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
Promocja zabytków w… toalecie Fot: FF

Promocja zabytków w… toalecie

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Pierwszy przewodnik po Górze Kalwarii, zamiast trafić do mieszkańców i instytucji promujących turystykę, zalega w toalecie Biblioteki Publicznej.

 

Informacja o tym, że część nakładu „Pereł europejskiej architektury i sztuki w Górze Kalwarii odkrytych i opisanych na nowo” leży w toalecie dla personelu w bibliotece, przelała czarę goryczy autora przewodnika.

– Stworzyłem ten przewodnik, żeby służył ludziom, pozwalał odkryć mniej znane zakątki miasta „tubylcom” i zachęcił do odwiedzenia Góry Kalwarii mieszkańców Warszawy i okolic – mówi Jan Rokita. – A tymczasem z niezrozumiałych względów sposób dystrybucji wydawnictwa jest co najmniej zagadkowy.

Przewodnik z dotacją

Przewodnik powstał jesienią ubiegłego roku dzięki dotacji Województwa Mazowieckiego. O jego powstanie zabiegało Towarzystwo Miłośników Góry Kalwarii i Czerska, ale gmina nie była gotowa zaoferować środków finansowych na to przedsięwzięcie. Autorem jest Jan Rokita, wówczas pracownik Centrum Informacji Turystycznej w Górze Kalwarii, z wykształcenia historyk (absolwent IH UW, doktorant historii na UKSW ). Podjął się tego zadania po godzinach pracy, bez honorarium.

– Moja bezpośrednia przełożona nie zapewniła mi do tego w ramach pracy odpowiedniego czasu i warunków – zaznacza. Wsparcie merytoryczne zapewnił mu Wojciech Prus-Wiśniewski, wieloletni prezes Towarzystwa Miłośników Góry Kalwarii i Czerska. Książka uzyskała aprobatę zarówno burmistrza Dariusza Zielińskiego jak i Zarządu Województwa Mazowieckiego, dotację wypłacono, przewodnik wydrukowano i wydawałoby się, że przyszedł czas na dystrybucję. Autor nadzorować jej nie miał okazji, ponieważ nie przedłużono z nim umowy o pracę w bibliotece.

Jest, a jakoby go nie było

Kiedy zadzwoniliśmy do kalwaryjskiego Ośrodka Kultury i zapytaliśmy o wydany w ubiegłym roku przewodnik, usłyszeliśmy, że nic im o tym nie wiadomo i odesłano nas do biblioteki. Tam dowiedzieliśmy się, że owszem, są egzemplarze, które można wypożyczyć, ewentualnie przejrzeć w czytelni. Takiego, który moglibyśmy kupić lub otrzymać w znajdującym się tu Centrum Informacji Turystycznej, niestety nie było. Z pytaniem o to, gdzie trafiła reszta liczącego 350 sztuk nakładu (poza tymi kilkoma sztukami w bibliotece), odesłano nas do dyrekcji.

– Z uwagi na sfinansowanie przewodnika przez Samorząd Województwa Mazowieckiego, egzemplarz bezpłatnie jest przekazywany zainteresowanym – poinformowała nas dyrektor Renata Zagożdon. – Jeszcze kilka egzemplarzy jest w Gminnej Bibliotece Publicznej w Górze Kalwarii, ile egzemplarzy pozostało w Urzędzie Miasta i Gminy, takiej informacji nie posiadam – dodała. Czy te kilka egzemplarzy to te w sąsiedztwie muszli klozetowej? I dlaczego w związku z tym nie mogliśmy jednego otrzymać?

– Nakład został przekazany do biblioteki (u nas zostało kilka, kilkanaście egzemplarzy), więc tam trzeba pytać o dystrybucję – poinformował nas z kolei Robert Korczak z Referatu Pozyskiwania Środków Zewnętrznych i Promocji UG.

Winne błędy?

– Ja słyszałem, że podobno cały nakład został rozprowadzony w szkołach – mówi Jan Rokita. Dzwonimy do Centrum Informacji Turystycznej. Pani wyjaśnia, że przewodnik był między innymi dystrybuowany niedawno na targach turystycznych i że jak bardzo nam zależy, dostaniemy jeden egzemplarz.

– Ale od razu uprzedzam, że są w nim błędy, bo nie był konsultowany ze specjalistami historykami – zastrzega Joanna Dzwonkowska. To mogłoby tłumaczyć tak zagadkową „promocję” wydawnictwa, choć wydaje się zaskakujące, że nikt tego nie wykrył przed drukiem książki. Zapytany o to autor nie ukrywa rozbawienia.

– A to ciekawe, bo pomijam już, że korekty i poprawki nanosili Państwo Prus-Wiśniewscy, ale przed wysłaniem do druku przewodnik został też skonsultowany w Urzędzie Marszałkowskim i nikt nie zgłosił zastrzeżeń – podkreśla. W umowie między gminą a Województwem znalazł się zapis, który gminę zobowiązuje do merytorycznej weryfikacji treści przed wydaniem.

Nie wiadomo o co chodzi, ale tym razem raczej nie o pieniądze. Wątpliwe też, że o promocję miasta.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama