UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Pierwszy dzwonek po rewolucji

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Reforma edukacji weszła w fazę bezpośredniej realizacji. W poniedziałek rozpoczął się rok szkolny okraszony protestem nauczycieli.

 

Przed budynkiem Ministerstwa Edukacji w al. Szucha w Warszawie zgromadziło się zaledwie kilkadziesiąt osób. Głównie byli to nauczyciele, których nie zniechęciły do protestu pod hasłem „Szkoła jest nasza” ani brzydka pogoda, ani nawet złożona kilka godzin wcześniej przez premier Beatę Szydło obietnica podwyżek.

Nie samą pensją żyje nauczyciel
Podwyżki dla nauczycieli miałyby nastąpić w trakcie najbliższych trzech lata. W sumie ma to być 15%: Na 5% pedagodzy mogą liczyć w kwietniu przyszłego roku, a kolejne 5% miałoby być wypłacane od stycznia 2019 oraz 2020 roku.
– To na razie obietnice bez pokrycia, bo nie wiadomo na co się znajdą pieniądze w budżecie – komentowała jedna z protestujących. Poza tym to kolejna wersja deklarowanych zmian w wynagrodzeniu nauczycieli i wcale nie ta najbardziej korzystna. Co więcej wiosną była też mowa o likwidacji dodatków do pensji zasadniczej, w tym wiejskiego i socjalnych, które w przypadku wielu nauczycieli „podnoszą” wysokość pensji zasadniczej o blisko 20%, czego podwyżka nie byłaby w stanie zrekompensować. A już z pewnością obciążeń, jakie zafundował im rząd pospiesznie wprowadzoną reformą, nie osłodzi niespełna 100 zł podwyżki. Reforma edukacji, która właśnie zaczęła być realizowana w polskich szkołach, niesie bowiem wiele wyzwań, które nie mają charakteru czysto ekonomicznego. Choć i ten aspekt budzi niepokój pracowników oświaty. Efektem wygaszania gimnazjów, czyli sztandarowego założenia przygotowanej przez PiS reformy, będzie bowiem zredukowanie „jednego rocznika” uczniów w edukacji podstawowej i w roku przyszłym oraz 2019 zwolnienia staną się nieuchronne.

Forma i treść
Nauczyciele, ale też rodzice i samorządy, protestują przede wszystkim ze względu na sposób przygotowania i wprowadzania zmian w życie. Cała reforma została przygotowana w niespełna rok. W znacznie krótszym czasie stworzono nową podstawę programową, czyli to, czego uczniowie mają się uczyć. Największym wyzwaniem ten rok będzie dla uczniów i nauczycieli klas siódmych.
– Jest bardzo dużo materiału i jest on trudny – mówi polonistka z wieloletnim stażem z jednej z piaseczyńskich szkół. – Będzie ciężko, ale musimy dać radę – podkreśla. Pedagodzy maja bowiem świadomość, że ich rolą jest przygotowanie uczniów do egzaminu, który zdecyduje o dalszej ścieżce kształcenia z czego sami dwunasto-, trzynastolatkowie na pewno jeszcze nie bardzo zdają sobie sprawę.
Same treści merytoryczne, zwłaszcza w takich przedmiotach jak język polski czy historia, budzą spore obiekcje. Nie brakuje opinii, że polska szkoła właśnie cofa się o kilkadziesiąt lat, a rzekome konsultacje społeczne reformy sprowadzały się do kilku spotkań dyrektorów szkół i samorządowców z minister Anną Zalewską lub jej zastępcami. Spotkania nie miały charakteru prawdziwych konsultacji, pytania i obiekcje uczestników były bowiem ignorowane, ale jak to podsumował jeden z dyrektorów szkoły podstawowej w naszym powiecie:
– Każdy z nas za pewne został wliczony w poczet „konsultantów” dobrej zmiany. Ba! Każdy, kto zgłosił mailem jakieś uwagi albo pytania dotyczące podstawy programowej również – nie ukrywa irytacji.

Podręczniki w produkcji
„Dobra szkoła” to też „darmowe” podręczniki dla wszystkich uczniów. Jest tylko taki mały problem, że jeszcze nie wszystkie dotarły do szkół. I nie jest to wina pracowników, którzy nie zamówili ich na czas. Ani nawet wydawnictw, które nie wydrukowały ich na czas. Po prostu, Ministerstwo wciąż jeszcze jest w trakcie zatwierdzania niektórych podręczników, a te niezatwierdzone do szkoły trafić nie mogą. Na „darmowe” ćwiczenia dla każdego ucznia szkoła otrzymuje 24,9 zł. Kupienie zestawu ćwiczeń do wszystkich przedmiotów w tej cenie jest oczywiście niemożliwe, więc grono pedagogiczne w każdej szkole podejmuje trudne decyzje dotyczące tego, jak rozdysponować tę kwotę.
Te wszystkie problemy jednak w znakomitej większości przypadków umkną uwadze uczniów, bo niezależnie od tego, w jak trudnych warunkach przychodzi im pracować, nauczyciele starają się nie zapominać, że w całym tym zamieszaniu najważniejszy jest człowiek, któremu mają pomóc zdobyć wiedzę i umiejętności.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama