UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
Oceń ten artykuł
(7 głosów)

Od października do końca grudnia w Piasecznie działała placówka, która na swojej stronie internetowej figurowała jako żłobek. Niestety nie figurowała w rejestrze żłobków. Zostały po niej długi, poczucie oszukania i może nauczka dla wszystkich rodziców, aby nie ufać, tylko sprawdzać.


Placówka rozpoczęła działalność na początku października.
Historia pewnego wpisu
20 października na facebookowej grupie „Mamy z Piaseczna i okolic” pojawił się post mamy mieszkającej w Otwocku, w którym zasugerowała, że jedna z otwockich placówek pani Magdaleny Trzeciak, w przedszkolu w Piasecznie pełniącej funkcję pełnomocniczki właściciela Marcina Trzeciaka, działała nielegalnie. Pod postem pojawiło się ponad 100 komentarzy. Rodzice bronili placówki, pisząc że dzieci są zadowolone, a panie wspaniałe. Jeszcze tego samego dnia wypowiedziała się także pani Magdalena: „Placowka FIKU MIKU w Piasecznie uzyskała wpis do rejestru żłobków jako ZLOBEK i ewidencji placówek niepublicznych jako PRZEDSZKOLE w gminie Piaseczno. Prosze sprawdzić to w rejestrach gminnych gdyz na stronach nie ma aktualizacji jessCze. Reszty nie skomentuje - czyste pomówienia” (pisownia oryginalna). Zapowiedziała również, że następnego dnia wstawi skan wpisu, który ma w biurze.
Następnego dnia jednak mama z Otwocka napisała, że ani żłobek, ani przedszkole nie posiadają wpisu do rejestru, o czym dowiedziała się w Urzędzie.
Pani Magdalena zamiast wyjaśnić sytuację, postanowiła postraszyć mamę z Otwocka: „Węszy pani skandal i chce to umieszczać w gazetach - wlasnie sie o tym dowiedziałam. Prosze mi wierzyć jak tylko to wyjaśnię ze zajmę sie rownież pani osoba”.
Potem pani Magdalena zaczęła oskarżać urzędników, twierdząc, że dokumenty z wnioskiem o wpis do rejestru zostały złożone na jakimś biurku w pokoju w Urzędzie, a nie w kancelarii i że Urząd je zgubił. Pani Magdalena na potwierdzenie swoich słów wstawiła m.in. pozytywne opinie straży pożarnej, uzyskane jednak na poprzednio działające przedszkole innego właściciela. Czyli nieaktualne.
31 października pani Magdalena napisała, że ponownie złożyła wniosek.
Ewa Trzcińska z Urzędu Miasta w Piasecznie napisała nam jednak, że placówka o nazwie „Fiku Miku” nigdy nie była wpisana do Rejestru Żłobków, ani też nigdy nie wpłynął wniosek o wpis placówki do rejestru. Urząd nie może kontrolować takiej placówki, ale ponieważ wiedział o jej nielegalnej działalności, skierował na policję zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia w postaci prowadzenia działalności regulowanej bez wymaganego wpisu do rejestru (art. 61 k.w.), a policja skierowała wniosek do sądu.
Kadra nie chciała dalej pracować
2 stycznia rodzice, którzy przyszli odprowadzić do żłobka swoje dzieci, zastali zamkniętą furtkę. Powodem zamknięcia była zbiorowa rezygnacja kadry z pracy w tej placówce...
Do tej pory rodzice nie odzyskali wpisowego, a z państwem Trzeciak stracili kontakt. Zresztą lista wierzycieli jest dłuższa.
Jeszcze kilka dni na stronie placówki widniała informacja, że placówka działa zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 4 lutego 2011 oraz posiada wpis do rejestru żłobków i klubów dziecięcych miasta Piaseczno.
W umowie z rodzicami, którą zawierał właściciel placówki Marcin Trzeciak, oświadcza on, że Niepubliczne Przedszkole Fiku Miku oraz żłobek Fiku Miku działają zgodnie z Ustawą z dn. 4 lutego 2011 oraz Ustawą z dn. 7 września 1991 r. o systemie oświaty.
Ustawy określają, czym jest żłobek i przedszkole. Placówka Marcina Trzeciaka nie spełniała wymogów ww. Ustaw. Nie posiadała m.in. wymaganych odbiorów straży pożarnej, wpisu do rejestru. Rodzice nie poznali także dyrektora placówki (który w ustawie ma określone wymagania do spełnienia), tylko kierownika (który wg ustawy w żłobku nie pełni żadnej funkcji).
Czy Marcin Trzeciak oszukał więc rodziców? Rodzice, którzy zapłacili, nie otrzymali usługi określonej w zawartej umowie. Oszustwo, kiedy jest popełniane w celu korzyści majątkowej, jest karalne.
Art. 286. § 1. Kodeksu Karnego mówi: „Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. (...)
§ 3. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.
A rodzice, którzy dopiero będą zapisywać swoje dzieci do żłobka czy przedszkola, powinni pamiętać, że nad takimi placówkami, jak opisana, Urząd nie ma żadnej kontroli.

2 komentarzy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama