UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Harcerska brać

Oceń ten artykuł
(1 głos)

O popularności harcerstwa, tradycjach i zaletach z komendantem Hufca ZHP Piaseczno Sławomirem Pułką i członkinią komendy Katarzyną Faliszewską rozmawiała Agnieszka Deja.

Od jak dawna harcerstwo jest obecne w Piasecznie?
Sławomir Pułka: Hufiec Piaseczno powstał w 1957 roku, swoim zasięgiem obejmował cały powiat piaseczyński. Początkowo siedziba hufca mieściła się na ul. Staszica, następnie dzięki ówczesnym władzom Gminy Piaseczno, harcerze na swój dom dostali budynek przy ul. Zgoda. Od początku działania Przystanku Kultura do dzisiaj harcerze Hufca Piaseczno mają tutaj swoją siedzibę.
Katarzyna Faliszewska: Jako ciekawostka, Hufiec Piaseczno jest starszy niż Chorągiew Stołeczna, której podlegamy.
S.P.: Obecnie w hufcu jest ponad 700 osób. Mówię o wszystkich – dzieciakach i instruktorach – i ta liczba cały czas rośnie. Cztery lata temu było nas około 300 osób. Teraz, zgodnie z danymi na dzień 1 lutego, jest nas dokładnie 711 harcerzy, w tym około 40 instruktorów, czyli naszej kadry wychowawczej, która jest przygotowana do pracy z dziećmi. W hufcu nie ma żadnego etatu. Jesteśmy wszyscy wolontariuszami, nie pobieramy żadnych wynagrodzeń z tytułu tej działalności.
W przyszłym roku obchodzić będziemy sześćdziesięciolecie istnienia hufca. Rozpoczęliśmy już przygotowania do tego wydarzenia, planujemy wiele atrakcji i niespodzianek dla naszych zuchów i harcerzy. Mieszkańcy Piaseczna również znajdą coś ciekawego dla siebie.

Kto może zostać harcerzem?
S.P.: W zasadzie każdy i w każdym wieku. Zaczynamy pracę z zuchami już od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Potem mamy harcerzy, harcerzy starszych, wędrowników i instruktorów. W Związku Harcerstwa Polskiego ruszył też „Program 35+” dla osób dorosłych, które dopiero zaczynają swoją przygodę z harcerstwem lub osób wracających po latach do ZHP. Do harcerstwa można dołączyć w każdym wieku.

Czyli ludzie są zainteresowanie dołączeniem do harcerstwa?
K.F.: Tak, zainteresowanie jest bardzo duże zarówno wśród dzieci, jak i rodziców. Mamy też zgłoszenia od szkół, które pytają, jak zawiązać gromady zuchowe czy drużynę harcerską. Harcerstwo zyskuje na popularności. Ważne jest też to, że harcerstwo zajmuje piąte miejsce w rankingu organizacji pozarządowych, które społeczeństwo polskie obdarza największym zaufaniem. To również może mieć wpływ na to, że przeżywamy nową falę zainteresowania.

Czym w ogóle zajmują się harcerze?
S.P.: Każdy pion metodyczny działa w inny sposób. Najmłodsi dużo się bawią, rozwijają swoje zdolności twórcze. Od starszych wymagamy nieco więcej. Dużą wagę przywiązujemy do obowiązkowości, samodzielności, do tego, żeby wyjść poza szkołę. Nie chcemy robić zajęć w budynkach, działamy w przestrzeni.
K.F.: Bierzemy udział w festiwalach, zdobywamy różne umiejętności, jak terenoznawstwo, pierwsza pomoc, szyfrowanie, sygnalizacja, czyli tzw. techniki harcerskie. To są rzeczy, które przydają się też w życiu codziennym. W czasie ferii i wakacji organizujemy zimowiska, kolonie zuchowe i obozy harcerskie, które cieszą się dużym zainteresowaniem.
S.P.: Bierzemy udział w rajdach, organizujemy biwaki. Mamy dział kształcenia dla harcerzy. Harcerstwo konkuruje ze wszystkimi nowoczesnymi zdobyczami techniki. Pokazujemy, że można się świetnie bawić bez komputera i telewizora.
K.F.: Wyjeżdżamy również za granicę. Hufiec bierze udział w jamboree, czyli Światowych Zlotach Skautów, które organizowane są co cztery lata. Pierwsze Jamboree, w którym wzięliśmy udział, odbyło się w Chille w 1999 roku, byliśmy również w Wielkiej Brytanii, Szwecji oraz w Japonii. Braliśmy także udział w obchodach rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Mautchausen-Gusen (Austria) oraz bitwy pod Monte Casino. Staramy się zapewnić dzieciakom atrakcje nie tylko ma miejscu. To im daje wiele doświadczeń, uczą się tolerancji, szacunku dla innych, poznają różne kultury, zaprzyjaźniają się z innymi skautami z całego świata. Przed nami wyjazd na Central European Jamboree w sierpniu 2016 roku do Wrocławia oraz na Zlot Wędrowników MOOT 2017 do Islandii.
S.P.: Silny nacisk kładziemy na wychowanie patriotyczne, dlatego można nas spotkać podczas świąt państwowych. Chcemy dzieciom pokazać, co to znaczy być Polakiem, tłumaczymy znaczenie barw i symboli narodowych, opowiadamy o bohaterach.
K.F.: Przez te wszystkie działania harcerze uczą się pracy w grupie, odpowiedzialności, opiekują się sobą wzajemnie. Jest wiele dzieci, które przychodząc do harcerstwa, są zamknięte, ciche i nieśmiałe, a z czasem otwierają się, nabierają pewności siebie. Poza tym uczą się dyscypliny, porządku wokół siebie, samodzielności. Często dzieci przed wyjazdem na obóz nie potrafią zrobić sobie nawet kanapki, a potem to się zmienia. Rodzice są zachwyceni, że ich pociechy potrafią nagle przyszyć guzik czy gotują proste potrawy. To takie życiowe zaradności, które przydają się też później.

Czyli warto być harcerzem?
K.F.: Warto, ale harcerstwo nie jest dla każdego. Niektórzy po prostu nie są stworzeni do bycia harcerzem. Nie każdemu mogą odpowiadać trzytygodniowe wakacje w lesie bez ciepłego prysznica i komórki. Ważne, by spróbować i przekonać się samemu, jak się z tym czujemy.

Jakby państwo zachęcili młodych ludzi, by wstąpili do harcerstwa?
K.F.: Po prostu przyjdźcie, zobaczcie i spróbujcie.
S.P.: Zdecydowanie. Trzeba zobaczyć dzieciaki na zbiórce czy na imprezach, by zrozumieć, że harcerstwo to bardzo pozytywna rzecz. Często ludzie w młodości wstępują do harcerstwa, uznają, że to nie dla nich, a potem wracają i świetnie się w tym czują. Dlatego trzeba spróbować tego na własnej skórze, a jak już połkniemy bakcyla, to zwiążemy się z harcerstwem na wiele lat.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama