UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Andrzeju, Andrzeju, nasz dobrodzieju, dobrą wróżbę daj!

Oceń ten artykuł
(1 głos)

29 listopada, czyli już w najbliższą sobotę, odbędą się Andrzejki – obrzęd dzisiaj troszkę zapomniany lub kojarzony z imprezami w klubach, sięgający jednak swą tradycją starożytności.

Święto liturgiczne Andrzeja Apostoła obchodzone jest 30 listopada. Andrzej był rybakiem żydowskiego pochodzenia z Betsaidy nad Jeziorem Galilejskim, bratem świętego Piotra i uczniem Janem Chrzciciela. Znalazł się również w pobliżu Jezusa Chrystusa w czasie jego chrztu w Jordanie. Po śmierci Jezusa i jego zmartwychwstaniu jako pierwszy głosił Ewangelię w Bizancjum. Za swoje nauki poniósł śmierć męczeńską – greckim Pátrai został rozpięty na krzyżu w kształcie litery X. Stąd też tzw. krzyż św. Andrzeja znany nam powszechnie z przejazdów kolejowych i flagi Szkocji. Jest patronem narodów słowiańskich, różnych państw, krain i miast. Nas za to szczególnie interesuje, że jest również patronem małżeństw. Jest aniołem stróżem zakochanych, wspiera ich również w sprawach matrymonialnych oraz w wypraszaniu potomstwa.

W wigilię święta liturgicznego odbywają się w Polsce Andrzejki. Pierwsze wzmianki o tym święcie w naszym kraju pochodzą z XVI wieku. Marcin Bielski opisał ten obrzęd w jednej ze swoich sztuk pt. „Komedyja Justyna i Konstancyjej”. Za kolebkę tej tradycji uważa się natomiast Grecję, w której imię Andrzej – po grecku Andreas – oznaczało mężczyznę lub męża.

Wieczór andrzejkowy wypada w okresie dość niezwykłym. Koniec listopada to czas, w którym na wsiach kończyły się zajęcia, rozpoczynał się adwent, a długie jesienne wieczory spędzano niegdyś wyłącznie przy świecach. Poza tym najróżniejsze przełomy od zawsze wzbudzają w ludziach niepokój i prowadzą do zwiększonego zainteresowania mistyką – a czas ten to przełom podwójny – jesień przechodzi w zimę (wszak mimo tego, że do astronomicznej zimy prawie miesiąc to często na początku grudnia jest już po pierwszych przymrozkach, czasem nawet jest po prostu mróz i pada śnieg) oraz następuje koniec roku liturgicznego. Ludzie wreszcie mieli czas, nawet wręcz bardzo dużo czasu. Rozpoczynał się adwent, ale zaraz po nim karnawał, który w końcu sprzyjał zawieraniu małżeństw. To wszystko powodowało, że był to idealny moment dla panien, żeby znalazły sobie męża.

I taką właśnie genezę mają Andrzejki – był to obrzęd wyłącznie dla niezamężnych kobiet (kawalerowie w nocy z 24 na 25 listopada mieli swój odpowiednik – Katarzynki), które wróżyły sobie – początkowo w odosobnieniu, a później zbiorowo – męża. Jak będzie wyglądał, jak będzie miał na imię, która z dziewcząt (jeżeli wróżyły sobie zbiorowo) pierwsza wyjdzie za mąż i jak szybko.

Niektóre andrzejkowe wróżby stosowane są do dzisiaj – nawet przez dzieci płci obojga w przedszkolach i szkołach lub przez dorosłych na przeróżnych domówkach czy imprezach klubowych, inne wywołują uśmiech, a inne nawet obrzydzenie.

Najpopularniejszą wróżbą jest lanie wosku. Polega na wlewaniu do misy z zimną wodą rozgrzanego wosku przez klucz – z figury, która powstała (lub cienia, jaki dawała), odczytywało się zawód oraz wygląd przyszłego męża „lejącej” panny. Ile musiało być przy tym śmiechu! Od kilku do kilkunastu dziewcząt, tzw. „podlotków”, które marzyły o pierwszym i z założenia ostatnim mężczyźnie... Początkowo jednak używano do tej wróżby cyny lub ołowiu, przez co tradycyjnie używa się dużego klucza, żeby przypadkiem się nie poparzyć. Istniała też teoria, że związek wywróżony z metalu jest o wiele mocniejszy niż ten z kruchego wosku.

Inną wróżbą jest układanie przez panny na podłodze kości i wpuszczenie psa, a którą kość wybierze, tej właścicielka pierwsza wyjdzie za mąż...

Można także rzucać butami. Zdejmujemy but, rzucamy go za siebie i jeżeli upadnie czubkiem w stronę drzwi oznacza to szybki ślub.

Dziewczęta kładły też na ławie placki posmarowane tłuszczem i sprowadzały psa – ta dziewczyna, której placek został najpierw zjedzony, jako pierwsza miała wyjść za mąż.

Psie wróżby w ogóle miały się dobrze. Strona, od której zaszczekał pies, miała być tą, z której nadejdzie przyszły mąż. Panny rzucały również psu kulki z ciasta oznaczające wybranych chłopców i czekały, którą zje jako pierwszą.

Podczas kolejnej wróżby panny ustawiały się w koło i wpuszczały do środka gąsiora z zawiązanymi oczami – dziewczyna, do której gąsior najpierw podszedł (albo skubnął), jako pierwsza miała wyjść za mąż

Moim ulubionym zwyczajem jest poszczenie przez cały dzień, a na wieczór zjedzenie słonej ryby – w nocy pannie smakującej rybę powinno przyśnić się imię przyszłego męża.

Związane ze św. Andrzejem są także przysłowia: gdy święty Andrzej ze śniegiem przybieży, sto dni śnieg na polu leży, kiedy na Andrzeja poleje, cały rok nie w porę rolę moczy, suszy oraz gdy w Andrzeja deszcz lub słota, w grudniu drogi bez błota.

Andrzejkowe wróżby były niegdyś brane zupełnie na poważnie. Dzisiaj trudno sobie wyobrazić, aby te masy wyzwolonych kobiet wróżyły sobie wzajemnie, kiedy wyjdą za mąż i traktowały to w dodatku zupełnie serio. Trend powrotów do starych słowiańskich obrzędów (Noc Kupały przyjęła się i co roku coraz więcej osób w niej uczestniczy) daje jednak nadzieję, że Andrzejki przestaną być wyłącznie pretekstem do kolejnej zwykłej imprezy klubowej. Coraz więcej lokalnych organizacji, stowarzyszeń, prywatnych firm bądź zwykłych ludzi organizuje Andrzejki pod hasłem wróżenia oraz zabawy. Wróżyć, czyli przepowiadać przyszłość, można przecież nie tylko w celach matrymonialnych, chodzi tutaj przede wszystkim o dobrą zabawę, której geneza sięga starożytności.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama