UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Wojna partyzancka w 1863 roku w Piasecznie i okolicach cz. 2

Oceń ten artykuł
(62 głosów)

„W krwawem polu srebrne ptaszę,
Poszły w boje chłopcy nasze.
Hu! Ha! Krew gra, duch gra, hu! Ha!
Niechaj Polska zna, jakich synów ma...”


W dniu 19 września 1863 roku w Warszawie, po nieudanym zamachu na gubernatora Warszawy hr. Fiodora Berga, którego dokonano strzelając, czy też rzucając bombę z okna pałacu Zamoyskich, żołnierze rosyjscy podpalili pałac i zrzucili na bruk ulicy fortepian Chopina znajdujący się wówczas w mieszkaniu siostry pianisty Izabelli Barcińskiej. Poeta Cyprian Kamil Norwid napisał w swoim wierszu: „..ideał sięgnął bruku”. Analiza i ocena czasu powstania styczniowego jest ogromnie trudna, trzeba niebywałej erudycji, aby tego dokonać. Rzetelna monografia jeszcze nie powstała. Wiele w historii powstania symboli i romantyzmu, za mało wnikliwej analizy faktów. Przykładem jest brak opisu zdarzeń w Piasecznie. Czy widok księdza Czajewicza w kajdanach był dla mieszkańców Piaseczna tak wstrząsający, że trzeba było wymyślić legendę, przypowieść o karze, jaka miała spaść na miasto za cierpienie kapłana? O agentach carskich, których było wokół pełno, pisał dowódca Ludwik Żychliński w swoich pamiętnikach. Brakowało policji narodowej potrzebnej do śledzenia i wyłapywania szpiegów cara naprowadzających wojska na organizatorów akcji powstańczych i na dwory, w których ukrywali się powstańcy czekający na broń lub na hasło zbiórki. Pamiątki zachowane po tych wydarzeniach to przede wszystkim fotografie i pamiętniki.
Mam przed sobą zdjęcie wyjątkowej urody i treści, na zdjęciu Adam i Adela z domu Pancer Czajewicze. Adam młodszy brat ks. Ludwika urodzony w 1828 roku zmarł w 1863 roku. Tragicznym, dla rodziny Czajewiczów, był rok 1863! Adela na zdjęciu w czarnej sukni, żałobnej w imię żałoby narodowej, krynolinie modnej w tych czasach. Ileż to bibuły można było przenieść w fałdach tych sukien. Adela ma na zdjęciu minę, którą współcześnie można by było nazwać „bezcenną”– duma i bezkompromisowość. Szkoda, że mało wiem o tej kobiecie. Zaraz mi się skojarzyła z lublinianką panną Skłodowską córką dyrektora gimnazjum w Lublinie, ciotką naszej noblistki Marii Skłodowskiej-Curie, która przewiozła przebranego w strój kobiecy, z paszportem swojej stryjenki, rannego dowódcę powstańców gen. Wierzbickiego przez kilka rosyjskich kordonów i granicę. Kobiety tych czasów były jak te Kartaginki, które oddawały na liny okrętowe swoje warkocze, gdy zabrakło innych materiałów, tak Polki oddawały biżuterię rodzinną i jedwabie na koszule dla powstańców, posagowe wyprawy pościeli i obrusów na bandaże dla rannych. Adela na fotografii ma na szyi naszyjnik, bardzo charakterystyczny dla mody doby tu opisywanej. Czarna biżuteria – z drewna, ze wstążki, aksamitki splecionej w warkocz, pierścienie z taniego metalu oksydowanego na czarno, tanie precjoza, bo te z cennego kruszcu i kamieni szlachetnych oddawano na dofinansowanie powstania. Korale z drewna zawieszone w formie naszyjnika związane w węzeł tuż przy szyi, plecionki spięte tanimi broszami. Otóż ta biżuteria była symbolem patriotyzmu. Tak złościła zaborcę, że wprowadzony został urzędowy zakaz noszenia czarnej biżuterii.
W czerwcu 1863 roku, gdy na teren Mazowsza przybywa Ludwik Żychliński 26-letni oficer, a przybywa ze Stanów Zjednoczonych i zostaje zaprzysiężony na dowódcę wojskowego dwóch powiatów warszawskiego i rawskiego, zastaje smutną sytuację w szeregach powstańczych, widzi żołnierza „zdemoralizowanego już niewiarą w siły własne”, jak pisze w pamiętniku, i zupełny brak broni. Żychliński zbiera rozbite oddziały Dzieci Warszawy Kononowicza. Księdza Czajewicza w Piasecznie już nie ma w tym czasie, osadzony w Cytadeli jest poddawany intensywnemu śledztwu, zachowane dokumenty ze śledztwa, to dowód współpracy patriotów piaseczyńskich z oddziałami płk. Kononowicza. Kononowicza pochwycono po bitwie pod Wolą Grabowską 2 czerwca, a już 4 czerwca zamordowano wraz z adiutantami w Warce. To przyspieszyło śledztwo dotyczące rozpracowywania konspiracji w Piasecznie i 16 czerwca następuje aresztowanie piaseczyńskiego proboszcza. Oficjalnie ksiądz zostaje postawiony pod sad jako „zamieszany w sprawę Baranowskiego i Baranieckiego”. Grzegorz Baraniecki to obywatel ziemski zajmujący się zaopatrywaniem wojska w broń i żywność. Lekarz Antoni Baranowski z Góry Kalwarii zbierał składki na fundusz powstańczy i oczywiście leczył rannych, jeżdżąc od dworu do dworu i opatrując ukrywających się w nich po bitwach konspiratorów. W lipcu ksiądz Czajewicz zostaje skazany na 10 lat ciężkich robót, dość długo namiestnik hr. Fiodor Berg nie wie, co czynić, cały czas interweniuje u niego biskup Paweł Rzewuski. W końcu wyrok złagodzono. Berg własnoręcznie czyni notatkę – „z uwagi na okoliczności w raporcie przytoczone, a to, że ksiądz Czajewicz uratował życie żołnierzowi Pierwowowi, którego powstańcy chcieli powiesić”. Ostatecznie wyrok brzmi: pozbawienie wszystkich praw stanu i zsyłka na Syberię, ks. Ludwik Czajewicz w dniu ogłoszenia wyroku ma 37 lat. Jest grudzień 1863 roku. Tymczasem pułkownik Ludwik Żychliński jeszcze w październiku pochowa swojego rotmistrza Glogera od Czerkiesów, bardzo zdolnego oficera, poległego na drodze do Sękocina. Dowódca przybędzie na ten pogrzeb w Tarczynie osobiście, po latach napisze w swoim pamiętniku: „...jeżeli dotychczas nie postawiono mu pomnika, to obowiązkiem jest rodaków, a zwłaszcza mieszkańców naszej świętej Warszawy, aby to z czasem uczynili, bo tenże dzielnie walczył na czele Dzieci Warszawy i zasłużył sobie na miłość i cześć u rodaków”. Ludwik Żychliński po powstaniu zostanie zesłany na Syberię.
Gloria victis...
Podziękowania dla pana Lecha Tomasza Jabłońskiego za możliwość skorzystania z archiwum rodziny Czajewiczów.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama