UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
Oceń ten artykuł
(56 głosów)

Potężny zamek ze zdumiewająco solidnymi murami tworzącymi ciekawą fortyfikację. Trzy wieże budowane z cegły tak wypalanej i tak zespolonej, że wilgoć nie wsiąka i to chroni mur przed ekspansywną roślinnością.

Ciekawostką w fortyfikacji zamku jest wieża wschodnia (okrągła). Była niedostępna z dziedzińca, wejść do niej można było tylko z chodnika fortecznego. Badacz historii Czerska Tadeusz Korzon, żyjący na przełomie XIX i XX wieku, sądzi, że była to wieża więzienna. Więźnia spuszczano przez otwór w dachu i jeśli nie był skazany na śmieć głodową, tą drogą dostawał jedzenie. W 1588 roku nakazano starostom i dzierżawcom królewszczyzn ujednolicić głębokość wiezienia na 12 łokci w głąb i dlatego dopiero od tej wysokości budowano schody. W wieży szlachcic odsiadywał karę za np. mężobójstwo, czyli nieumyślne zabicie szlachcica przez szlachcica – rok i 6 niedziel plus grzywna i koszty posiłku w wieży. Dziwna konstrukcja wieży skłoniła w późniejszych czasach do snucia legend na temat ukrytych w budowli skarbów, domyślano się też istnienia z wieży tunelu aż do Wisły. Czyżby królowa Bona, zakładająca na stokach czerskiego wzgórza winnice i lubiąca przebywać w zamku, kazała ukryć skarby? Do dziś pozostaje to tajemnicą. Winnice przynosiły spory zysk. Wiemy o tym z treści lustracji z roku 1564 roku, ale też smuci dopisek, że „nowych latorośli nie szczepią”. Lustracja z 1564 roku wspomina też o łaźni dla uboższej ludności na terenie zamku, bogatsi mieszczanie mieli własne łaźnie. Łaźnia mieściła się w drewnianym budynku, w środku był ulepiony z kamieni piec, na palenisko kładziono kamienie i gdy się dostatecznie rozgrzały, polewano je wodą, para wodna wypełniała pomieszczenie. Była to, jak wynika z opisu, łaźnia parowa.
6 kwietnia 1656 roku Stefan Czarnecki pobił pod Warką spieszącą do Karola Gustawa dywizję, jej dowódca margrabia badeński Fryderyk z chorągwią Finnów (pisownia z XIX wieku) liczącą 108 koni wpadli do zamku czerskiego i chcieli się tu bronić, usiłowali naprawić fortyfikację, która już w tym czasie nie była w dobrym stanie. Przy okazji, jak to mieli w swoim barbarzyńskim stylu prowadzenia wojny, spalili dwa kościoły, okoliczne domy i szpital. Przez dwa dni siedzieli w twierdzy i ostrzeliwali atakujący ich oddział. Czarnecki zostawił mały oddział żołnierzy, bo sam był zajęty pogonią za Szwedem aż do Warszawy.
Tytuł książki Tadeusza Korzona wydanej w 1909 brzmi - „Co się działo i co ma się dziać w Czersku?”. Odpowiedź: No cóż. Dalej Szwedzi napadają na zamek, ale ten się trzyma dzielnie.
Tekst na podstawie książki Tadeusza Korzona, zdjęcia Czerska z lat 1910-1912 fot: Towarzystwo Opieki nad Zabytkami.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama