Powstanie styczniowe w Piasecznie

152 lata temu – 22 stycznia 1863 roku – wybuchło ogólnopolskie powstanie narodowe (przeciwko Rosjanom rzecz jasna), zwane styczniowym. Wybuch poprzedziła branka w Warszawie (nazywano tak pobór do wojska rosyjskiego). Poborowymi oczywiście była głównie młodzież, Rosjanie chcieli w ten sposób nie dopuścić do wybuchu powstania, ale ich działania jedynie przyspieszyły to co i tak było nieuniknione. Część warszawskiej młodzieży zdołała ukryć się w okolicznych lasach, uformowany został oddział, nazwany „Dziećmi Warszawskimi”. Również w lasach chojnowskich pojawiły się „Dzieci Warszawskie” pod wodzą – jak chce Tadeusz Żmudziński w przedwojennej monografii Piaseczna – niejakiego Gąsowskiego.

„Dzieci Warszawskie” w znanych mi źródłach występują pod dowództwem Ludwika Żychlińskiego, czemu więc nagle u Żmudzińskiego pojawia się Gąsowski? Autor nie podaje jego imienia, z pewnością chodzi mu jednak o Pawła Gąsowskiego pseudonim Pawełek – adiutanta Żychlińskiego.
Żmudziński pisze również: „Udział Piaseczna w powstaniu styczniowem był znaczny, to też skutki przegranej spadły nań druzgocącym gromem.” Z druzgocącym gromem ciężko się nie zgodzić, ale o tym później – był to jednak grom wynikający z ogólnych represji w całym kraju po przegranym powstaniu. Teza o znacznym udziale Piaseczna w powstaniu jest co najmniej kontrowersyjna.
Faktycznie chwilę po wybuchu powstania czyli 27 stycznia w Górze Kalwarii udało się powstańcom przejąć rządowy magazyn solny przy ulicy Senatorskiej, obecnie Ks. Zygmunta Sajny oraz opanować całe miasto. W pozycji wydanej przez Muzeum Narodowe w Rapperswilu z 1913 roku, pod redakcją Stanisława Zielińskiego pod tytułem „Bitwy i potyczki 1863-1864″ znajdujemy następującą wzmiankę: „27.1.63. Góra Kalwarya, M., ob. warszawski; miasto. W Górze Kalwaryi powstańcy zaatakowali kozaków, którzy straciwszy 1 zabitego i 1 rannego, szli do Radomia.” Przejęcie magazynu nie było więc jakąś ogromną potyczką.
Ewa i Włodzimierz Bagieńscy w „Szkicach z dziejów miasta Piaseczna” piszą, że „Piaseczno było tylko świadkiem wielokrotnych przemarszów wojsk rosyjskich”. Piszą również, że wiosną oddziały powstańcze wycofały się za Pilicę. Żmudziński wspomina o Gąsowskim, który po nieudanej potyczce pod osłoną nocy udał się za Pilicę, nie pisze za to gdzie dokładnie potyczka miała miejsce, czy byli zabici, jedynie że przewaga moskali była rażąca. Zieliński natomiast w pozycji z 1913 roku opisuje, że 4 marca 1863 roku niejaki Kuczyk (a dokładniej pułkownik Ziemomysł Kuczyk vel Kucyk) po wygranej potyczce nad Glinianką pod Otwockiem, przeprawił się przez Wisłę i znalazł w Górze Kalwarii. Tutaj niestety „spotkał się Kuczyk z kolumną Rejnthala (z którym walczył pod Otwockiem dzień wcześniej – przyp. J.G.). Oddział powstańczy został zupełnie zniesiony. Na drugi dzień we wspólnym dole pochowano 70 nagich trupów, odartych przez żołdactwo”. Nie ma tu wzmianki żadnej o Gąsowskim czy Żychlińskim.
Wszelkie źródła za to podają, że największą i najsławniejszą bitwą w okolicy Piaseczna była ta z 19 maja 1863 roku, w Chojnowie. Pojawia się również sławny w powstaniu styczniowym major Władysław Kononowicz, dezerter z armii carskiej, pułkownik wojsk powstańczych, naczelnik wojskowy powiatu czerskiego. Oddział Kononowicza otrzymał wiadomość, że z Góry Kalwarii przez Piaseczno przeprowadzani będą jeńcy, a dokładniej 180, wziętych przez Rosjan w bitwie pod Nową Wsią w powiecie kozienickim. Naturalnie postanowiono ich odbić. Zasadzkę Kononowicz urządził właśnie pod Chojnowem w lesie. Plan miał być doskonały, jednak z Warszawy nadjechały posiłki moskali. Żmudziński uważa, że nastąpiło to w wyniku zdrady. Według niego gdy powstańcy zasadzili się w lesie czekając na konwój z jeńcami, jeden z nich nie wytrzymał z nerwów i wbrew rozkazowi Kononowicza, na widok transportu wystrzelił, co zdradziło powstańczą kryjówkę. Zginęło wówczas 12 powstańców, których wspólny grób znajduje się na cmentarzu przy ulicy Kościuszki w Piasecznie. Zidentyfikowano jedynie dwóch poległych: Hipolita Sobocińskiego z Góry Kalwarii oraz Ksawerego Jakubowskiego spod Łukowa.
U Zielińskiego pozostał jeszcze wpis o potyczce z 15 czerwca 1864 roku w bliskiej okolicy Piaseczna, którą „oddziałek powstańców” stoczył z moskalami.
Pisząc o powstaniu styczniowym w okolicach Piaseczna nie można nie wspomnieć o burmistrzu naszego miasta, o którym rzadko się pamięta. Najbardziej kojarzone nazwisko z tym okresem to księdza Czajewicza, który został powstańczym naczelnikiem miasta. Jego biografia zasługuje natomiast na oddzielny artykuł.
Burmistrzów z okresu powstania postrzega się raczej jako osoby, które o wszelkich wypadkach miały z rozkazu władz rosyjskich informować zarówno władze cywilne jak i wojskowe. Istnieją jednak wspomnienia i listy, które mówią, że burmistrz Piaseczna z okresu powstania – Józef Kłoczowski zasługuje na miano bohatera.
Jeszcze zimą 1863 roku (wiemy to ze wspomnień Eugeniusza Kłoczowskiego) przywieziono do Piaseczna duży transport karabinów belgijskich przeznaczonych dla powstańców Kłoczowski „ukrył” je w magistracie i w swoim mieszkaniu zupełnie na widoku. Pech chciał, że akurat wtedy wpadło do Piaseczna kilka setek Kozaków, których dowództwo burmistrz poprosił na śniadanie. Objaśnił, że w skrzyniach jest sprzęt do remontu biura i o dziwo nikt się tym nie zainteresował, a biorąc pod uwagę fakt, że w czasie kolacji dowódca dostał informację o transporcie broni, która jest przechowywana na terenie miasta, to że broń trafiła następnej nocy do lasu graniczy z cudem.
Innym razem Kłoczowski skierował oddział Rosjan wprost na zasadzkę, ponieśli oni duże straty więc, jak znajduję we wspomnieniach Eugeniusza Kłoczowskiego zamieszczonych w „Drugich Szkicach z dziejów Piaseczna i okolic” państwa Bagieńskich „wpadli jak szatani do Piaseczna, aby powiesić zdrajcę – burmistrza. Wyszarpano go z biura, podprowadzono do latarni, żołnierze ruszyli szukać jakiejś linki czy lejców. (…) oto ze wszystkich sklepików i kramów, ze wszystkich warsztatów rzemieślniczych, z domów piaseczyńskiej biedoty runął na rynek tłum, wcale nie bojący się knutów i kolb.(…) Piaseczanie nie dali powiesić swojego burmistrza.” Nie udało się go jednak uratować przed Cytadelą. Przebywał tam około 8 – 10 miesięcy, umarł w roku 1870, uważa się że na skutek katowania w więzieniu.
Po przegranym powstaniu władze rosyjskie uznały, że nie są nic winne Polakom, w związku z czym spotkały kraj silne represje, w tym na Piaseczno. W 1869 roku ukazem carskim pozbawiono nasze miasto praw miejskich i strącono do poziomu osad wiejskich. Stan ten utrzymał się do 1916 roku.