UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Opowieść o hrabiance, serze i dobrych gospodyniach

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Wybór tematu opowieści do świątecznego numeru Przeglądu Piaseczyńskiego był trudny. Chciałam, aby był wyjątkowy i ciekawy.

I jednak trochę osobisty. Osoba, która będzie bohaterką mojej opowieści wigilijnej, jest wyjątkowa, to też materiały pisemne, które o niej odszukałam w czasopismach sprzed ponad 120 lat, są intrygujące dla piaseczyńskiego historyka. Dotyczą krótkiego okresu z życia wielkiej damy naszego szkolnictwa, założycielki szkoły w Chyliczkach Cecylii Zyberk Platerównej. Ktoś ze zdziwieniem powie – w encyklopediach jest Cecylia Plater-Zyberkówna. Wyjaśnienie wymaga dłuższej opowieści i na razie nie tym chcę się zająć. W czasopiśmie „Biesiada Literacka”, w wydaniach z lat dziewięćdziesiątych XIX wieku, Cecylia cykl swoich artykułów pod tytułem „Słowo prawdy o gospodarstwie kobiecem” podpisuje „Cecylia Zyberg Platerówna”. W jej artykułach szukam analiz dziewiętnastowiecznej rzeczywistości, charakterystyki Piaseczna, opisu szkoły i jej programu. Zostaję nagrodzona sowicie, bo znajduję to wszystko, czego szukam, i dodatkowo odnajduję grafiki, szkice, rysunki przedstawiające szkołę i gospodarstwo.
Zawsze ciekawiło mnie, jakie były początki szkoły chyliczkowskiej, może też i z tej przyczyny, że znam trudny start szkoły, którą ja zakładałam. Uczucia i rozterki towarzyszące przy realizacji tego zamierzenia nie są mi obce.
Czy wszystko szło jak z płatka? Nie. Realia były takie, że po powodzeniu szkoły założonej przez hrabiankę przy ulicy Pięknej w Warszawie, Cecylia postanawia zakupić majątek Chyliczki i tu także wdrażać swoje pomysły edukacyjne. Nabór uczennic przez pierwsze lata jest więcej niż marny. Piaseczno graniczące przez płot z uczelnią w ogóle nie jest zainteresowane kształceniem swoich córek w Chyliczkach, dziewczęta z innych stron też nie przybywają. Desperacja i pytanie „dlaczego?”. Czyżby idea szkoły była dla rodziców uczennic niezrozumiała?
Powstaje cykl artykułów wykładających ideę szkoły zawodowej dla panien. Seria artykułów w poczytnym czasopiśmie jest swoistym dokumentem czasu i stanowią ciekawy pamiętnik hrabianki Cecylii.
Czytamy w „Biesiadzie Literackiej” z 1896 roku o szkole: „Rozpoczęła swoją działalność 1 marca 1891 roku w folwarku Chyliczki, który wyłącznie na ten cel został nabyty. Folwark jest oddalony o szesnaście wiorst od rogatek Mokotowskich. Obszerny ogród szczelnie oparkaniony oddziela go od szosy i od rynku miasteczka Piaseczno; miejscowość to sucha, zdrowa, otoczona dookoła lasami wilanowskimi, do których w niedzielę i święta uczennice częste czynią wycieczki; dalej folwark graniczy z łąkami i rzeką Jeziorką, gdzie znaleźć można wielce dogodną kąpiel; zajmuje on w całości włók cztery licząc w to pola orne, ogrody i łąki. Budynki jego są przeważnie stare, lecz gruntownie odnowione i przerobione w celach gospodarczo-zakładowych”. Trzyletni kurs w zakładzie kosztuje 300 rs. (nauka plus utrzymanie). Cecylia przekonuje czytelników, że wykwalifikowana gospodyni po kilku latach może przynieść gospodarstwu, które poprowadzi, do 3000 rs. dochodu rocznie. Założenie jest takie, że zdolna uczennica w drugim lub trzecim roku nauki może mieć umorzone czesne lub skrócony czas nauki. Autorka artykułu przekonuje też rodziców, aby poświęcili posagi swoich córek na cel ich kształcenia, że wiedza i umiejętności to najpewniejszy kapitał dziewczyny, a nie czytanie romansów i bezczynne poruszanie się po gospodarstwie, nawet jeśli posag nie jest mały. Czyli praca u podstaw, pozytywistyczna orka świadomości społecznej.
Znany publicysta, dziennikarz i powieściopisarz Władysław Maleszewski pseudonim literacki „Sęp” w 1894 roku pisze w swoim felietonie na łamach „Biesiady Literackiej” –„...byłem w Chyliczkach. Miasteczko Piaseczno zamieszkałe przez biedną ludność zasmuca, ale tuż obok „jak nie u nas”, wystarczy wejść na ścieżkę obok ogrodu, smutne wrażenie znika i objawia się porządek, ład i urodzaj”. Był tam i rozmawiał z dziewczętami o podróżach, koronkach i brylantach, błysk w ich oczach zobaczył dopiero w temacie... SERA! Zabawny tekst, treścią wyraźnie chcący przyczynić się do przekonania czytelników do chyliczkowskiej uczelni. A z serem w Chyliczkach jest tak: do nauki serowarstwa zatrudniona jest nauczycielka cudzoziemka, bo w kraju takiej specjalistki nie znaleziono. Dziewczęta chcą dorównać Danii. Tam wyroby mleczarskie stanowią bogactwo kraju, posiadaczom większych przestrzeni rolnych dają życie po pańsku! Bez długów i zajętych hipotek. Maślarnie, serowarnie i mleczarnie duńskie wzbudzają zazdrość. I Chyliczki chcą podpatrzeć ich tajemnice. Ta gałąź gospodarki przynosi Danii za sprzedaż zagraniczną osiemdziesiąt milinów koron dochodu rocznie. U nas nie starcza na... nic. Dania z sera utrzymuje uczelnie, badania naukowe i działalność artystyczną. Redaktor Maleszewski tak się zainteresował tym tematem, że będąc w Danii, pisze „...nie wstąpię do muzeum Thorvaldsena, jeśli mi czasu braknie. Lecz zbadam gospodarstwa nabiałowe i przywiozę do Chyliczek receptę szczegółową, a nawet, jeśli recepta nie wystarczy, osobiście zabiorę się do doju, stanę przy centryfudze i będę kręcił gomułki.” (pisownia oryginalna z XIX w).
Ech, hrabianko Cecylio, jakże byłaś przewidująca! W trawach piaseczyńskich łąk była kopalnia złota.
W programie szkoły jest produkcja sera, chleba, masła, ciast, ale też i nauka sprzedaży tego, co gospodarstwo produkuje. Dziewczęta sprzedają swoje wyroby na piaseczyńskim targu i we własnym sklepie przy rynku. Działalność publicystyczna Platerówny odnosi pozytywny skutek i szkoła rozwija się na tyle dobrze, że można zacząć po ośmiu latach inwestować w nowe budynki.
Ech, gdybym tak miała przed świętami, myślę sobie, taką gospochę wyuczoną w Chyliczkach. Taką co to półgęski zrobić potrafi, sera nawarzy, drób wyhoduje i nowalijki, gobelin udzierga, a i buchalterią się zajmie, wysprząta i wyprasuje, dzieci przyuczy do miłości ojczyzny. Pocztówki świąteczne wykaligrafuje idealnym pismem. Sprzeda umiejętnie i z dużym zyskiem to, co w nadmiarze. Rozmarzyłam się.
Z życzeniami świątecznymi dla Czytelników Przeglądu Piaseczyńskiego trochę prezentów rozdam. Widoczne na stronie grafiki pochodzą z XIX wieku, wyszukane w starych tygodnikach. Większość z tych grafik to rysunki Illinowicza. Chyliczki z 1896 roku, jeszcze bez pałacu, tylko z Poniatówką, i zabudowaniami gospodarczymi szkoły. Niewielki portret Cecylii i scenki rodzajowe z Chyliczek. Bezcenne starocia dla nas, wielbicieli historii Piaseczna.
Cdn.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama