UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Maria i Emilia, czyli opowieść o pewnym sporze, cz. 3

Oceń ten artykuł
(52 głosów)

Wpatruję się w zdjęcia ułożone w wojskowym porządku na ekranie komputera, wszystkie dotyczą jednego tematu. Temat ten to związki pisarki Marii Dąbrowskiej, rodziny Chrzanowskich i Gałczyńskich z Piasecznem.

Usiłuję wyczytać z twarzy uwiecznionych na fotografiach ludzi jakie były ich relacje i jakie uczucia rodziły się między nimi. Przyglądam się zdjęciom domów, które stworzyli przedwojenni architekci i ciągle mam nadzieję, że poprzez poznanie zmysłowe, wnikliwą obserwację, przeniosę się w świat pozazmysłowy i moi bohaterowie ożyją i wyjawią swoje tajemnice. Oto oni – Emilia Bohowiczowa, bracia – Bronisław, Ryszard i Henryk Gałczyński ich siostra i matka Maria Gałczyńska z domu Chrzanowska i pisarka Maria Dąbrowska.
Pierwsze zdjęcie na ekranie komputera to klasycystyczna willa „Sokola” z 1921 roku stojąca przy ul. Sieroszewskiego 7 w Gdyni z herbem Gałczyńskich nad drzwiami. Pierwszym jej właścicielem był prezes PPTKM Ryszard Gałczyński i jego żona Wanda (właścicielka parceli). Intrygująca okolica. Na ciekawie ukształtowanym terenie budowane były wille, a każdy właściciel miał obowiązek zatwierdzania w zarządzie towarzystwa projektu domu (włącznie z elewacją obiektu) oraz obowiązek zakładania ogrodu kwiatowego i obsadzania jednej ze ścian budynku pnączem. W okolicy nie wolno było budować, urządzać i utrzymywać lecznic, fabryk, zakładów przemysłowych, handlowych, gastronomicznych, składów, sklepów. Bracia Gałczyńscy, twórcy Pierwszego Polskiego Towarzystwa Kąpieli Morskich (1920), zrealizowali projekt urbanistyczny modnego wówczas „miasta ogrodu”. Centralną częścią planu był okrągły plac z promienistym usytuowaniem dojść i dojazdów. Projektantami tegoż „miasta ogrodu” byli warszawscy urbaniści Tadeusz Zieliński (też architekt willi) i Tadeusz Tołwiński. W pięć lat potem następuje początek parcelacji Zalesia pod Piasecznem, czyli wydzielenie z dóbr wilanowskich i Wólki Kozodawskiej terenu i zaprojektowanie obszaru na którym powstanie... „miasto ogród” i „miasto las”. Czyżby inspiratorami tego przedsięwzięcia urbanistycznego byli Gałczyńscy? Są dowody na to, że umieli zmienić obszar, na którym mieszkali, myślę o Reytanach i Gdyni. Skoro byli aż tak kreatywni, to dlaczego w powieści, a jest to jedna z najlepszych polskich powieści obyczajowych na miarę literackiego Nobla, jej autorka przedstawiła ich w tak krzywym zwierciadle?
Pod koniec roku 1931 wychodzi pierwsza część powieści Marii Dąbrowskiej „Noce i Dnie” pod tytułem „Bogumił i Barbara”. Przypomnę – wujenka Marii Dąbrowskiej Maria Gałczyńska i jej mąż (w powieści Michalina i Daniel Ostrzeńscy), rodzony brat matki pisarki są tak plastycznie opisani w powieści, że nie ma wątpliwości, o kogo chodzi, a przecież nie tylko oni tu zaistnieli. Emilia Bohowiczowa ma żal do Dąbrowskiej o tak przykry opis rodziny. Arystokracja Kalińca początku XX wieku, bohaterowie jeszcze powstania styczniowego, to w powieści nacja ludzi odchodząca w przeszłość. To oburzyło Bohowiczową. Reakcja była natychmiastowa. Emilia pod pseudonimem „A.M.” pisze tekst pod tytułem „Kaliniec a rzeczywistość” i wydaje w formie broszury, który jest ripostą na powieść Dąbrowskiej. Czytamy: „...Jeżeli rodzaj talentu p. Dąbrowskiej prowadzi koncepcję powieściową do satyry i karykatury, to jest jej sprawą indywidualną i protestować przeciwko temu nie można. Ale zapytujemy czy można wprowadzać do powieści postacie, których sylwety zewnętrzne, odpowiadają sylwetom ludzi znanych i szanowanych, ale których istotne wartości duchowe i moralne w oświetleniu powieściowym uległy zniekształceniu i zdeprawowaniu...”. W kilka lat później E. Polanowski w książce „W dawnym Kaliszu” poprze Emilię Bohowiczową, pisząc, że dzięki takim ludziom, takim rodzinom Polska przetrwała i uzyskała niepodległość, a opis rodziny w powieści Marii Dąbrowskiej jest mocno niesprawiedliwy.
Rok 1930-1933 to zły czas dla Gałczyńskich. W 1930 roku umiera Maria Gałczyńska. Uroczystości pogrzebowe odbywają się w Piasecznie Maria Dąbrowska pisze o tym lakonicznie, tylko tyle, że była na pogrzebie wujenki Gałczyńskiej. Syn Gałczyńskiej, Bronisław, właściciel dużej części piaseczyńskich Reytan, założyciel bajecznego ogrodu, wydawca ciekawych książek o różach, ogrodach i drzewach, współzałożyciel Towarzystwa Kąpielowego w Gdyni, dostaje nagle ataku wyrostka robaczkowego, umiera po operacji w lecznicy Omega w Warszawie w dniu 21 kwietnia 1933 roku. Śmierć Bronisława jest, jak każda nagła śmierć, ogromnym szokiem dla rodziny. Dla Dąbrowskiej tym bardziej, bo wydaje się, że właśnie z Bronisławem rozumiała się najlepiej. Odczuła też zapewne jego brak w konflikcie z Emilią, która tymczasem zamieszkała na Reytanach. Ciekawe jest też i to, że w „Dziennikach” Reytany nagle znikają. Po latach Maria napisze, że spotkała na piaseczyńskim dworcu kolejowym Basię Gałczyńską, córkę Bronisława. Z tego co pisze Dąbrowska, to kilka lat Basi nie widziała. Reytany w życiu Dąbrowskiej odchodzą w przeszłość. Przyszłością będą pobyty u Wandy i Wacława Dąbrowskich w domu przy Alei Kalin w Zalesiu Dolnym, ale to już zupełnie inna opowieść.
Emilia Bohowiczowa po wprowadzeniu się do Piaseczna dość szybko aklimatyzuje się w środowisku miejscowej inteligencji, zakłada z sąsiadami bibliotekę i czytelnię. Pisze felietony na temat Konkursu Chopinowskiego, samorządu piaseczyńskiego i Towarzystwa Przyjaciół Piaseczna. Prowadzi intensywne życie towarzyskie, o czym opowiadają fotografie. Na jednej z nich, w gronie kilku osób, rozpoznaję nagle osobę, która będzie bohaterką mojej opowieści w przyszłości. Jest to Maria Lewandowska z domu Banasikowska, sławna „Mary”. Jej obecność na zdjęciu obok Emilii Bohowiczowej to ciekawy dowód. Postacie ze zdjęć zaczynają przemawiać...

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama