UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Książę karnawału

Oceń ten artykuł
(7 głosów)

Gdy Piaseczno gościło w latach 1777–1778 posła Porty Ottomańskiej Numan Beja i okazywano sobie w Warszawie wzajemne wyrazy przyjaźni, między innymi też w domach książąt Poniatowskich, w Pradze 14-letni książę Józef Poniatowski zostaje przedstawiony cesarzowi Austrii, Czech, Węgier etc., Józefowi II. Cesarz szykuje się właśnie do wojny z Turcją i potrzebuje żołnierzy. Polska nie weźmie udziału w wojnie z Turcją, ale książę Józef tak. Dlaczego? Bo tymczasem rodzina Kinskych, bliskich krewnych matki księcia, lojalna z domem Habsburgów wyjednuje u cesarza miejsce dla księcia w wojsku austriackim.

Król Polski Stanisław August Poniatowski wyraża zgodę i w 1780 r. Pepi zostaje zaliczony do armii cesarza Józefa II. Dostaje przydział do Czech, do II regimentu karabinierów imienia Wielkiego Księcia Toskańskiego. W wojsku awansuje szybko, cztery lata później zostaje majorem. W tym czasie zaczyna się ujawniać porywczy charakter księcia. Ma zatargi z kolegami i szalone pomysły, na przykład zakłada się, że przejedzie konno, w pełnym rynsztunku w czasie letnich manewrów, wezbraną po wiosennych deszczach Łabę. Książę zostaje dowódcą polskiego dywizjonu, niestety zapada na „gorączkę nerwową”. Biograf z XIX w. pisze tak o Poniatowskim: „(...) jakkolwiek doskonale zbudowany, krwisty, bardzo żywy, bardzo prosty, nieraz szalenie wesoły, naprawdę przecie uczuciowiec, nerwowiec, na pozór tylko sangwinik, w gruncie trochę nawet melancholik, miał temperament nadmiernie wrażliwy, subtylizujący, łatwo podlegający czarnowidztwu”. Król Stanisław August Poniatowski na wieść o chorobie bratanka wzywa go do Warszawy i dla rozweselenia chyba, bo większych tu zasług nie widać, wręcza mu wstęgę św. Stanisława i order Orła Białego. Wymagana jest zgoda cesarza na noszenie polskich odznaczeń w austriackim wojsku, w końcu cesarz zgadza się, aby Pepi paradował w polskich orderach. W lutym 1787 r. król Stanisław August wzywa księcia ponownie do Warszawy, chce aby bratanek jechał z nim w podróż do Katarzyny II. Młody książę wysłany do Kijowa zostaje przedstawiony carycy, dwór przyjmuje go entuzjastycznie. Książę poznaje tu Potockich, Ksawerego Branickiego i pułkownika Józefa Zajączka, szczycącego się łatwym wstępem na apartamenty kijowskiego imperium. Pewnej nocy, z bliżej nieznanych powodów, Pepi wsiada w łódkę i ucieka z Kijowa Dnieprem do Kaniowa i potem do swojego regimentu na Morawach. Tymczasem cesarz Józef II decyduje się na wojnę z Turkami. W Wiedniu trwa karnawał, w operze wiedeńskiej wystawiana jest po raz pierwszy opera Mozarta „Don Govanni”. Polski Don Juan tymczasem zostaje adiutantem przybocznym cesarza Józefa i wpada w wir doskonałej zabawy i zakochuje się. Twierdzi się, że była to jedyna prawdziwa miłość Poniatowskiego – Karolina Thun. Niestety, życie żołnierza nie jest proste. Książę wyrusza na pechową wojnę z Turcją, jeden z pierwszych szturmów kończy się dla niego tragicznie, jest poważnie ranny w udo i gdyby nie interwencja prostego szeregowca, źle by się dla niego ta wojna skończyła. Król Stanisław August ma dość wojennych przygód Józefa, wzywa synowca do Warszawy. To wezwanie załamuje księcia, planował ożenić się z Karoliną i zostać w Wiedniu w służbie cesarza, ale jest od lat finansowo zależny od stryja i musi być mu posłuszny. W sierpniu 1789 r. staje w Warszawie i zostaje mianowany przez sejm generałem majorem wojsk polskich, wraz z Tadeuszem Kościuszką i innymi. Panowie generałowie bawią się doskonale, książę ma przednie pomysły. Na przykład „przelatuje” przez Warszawę w otwartym kabriolecie, zaprzężonym w osiem ognistych koni, często powozi na stojąco, mając u boku Kościuszkę. Warszawa jest w księciu zakochana, jego popisy, jak przejazd nago konno przez miasto obserwują mieszczanie z okien domów. Poniatowski w Wiedniu był jednym z wielu, w Warszawie jest pierwszy, panie nazywają go „Szarmanckim”.
W dniu wiekopomnym „Trzeciego Maja 1791 r.” jest w Warszawie i u stóp tronu przyjmuje nową konstytucję, popiera reformy. W lipcu wraca do Niemirowa, do obozu. A potem jest kampania, naczelne dowództwo, brak broni, braki żywności, mundurów dla wojska i na końcu przychodzi wieść o przystąpieniu króla do Targowicy. Książę emigruje do Brukseli, nie umie pogodzić się z przystąpieniem króla do Targowicy, z rozpaczy wpada do łoża hrabiny Vauban, kobiety fatalnej, jędzy, ale tolerancyjnej animatorki karnawału, która będzie obecna w jego życiu do końca. Tymczasem wybucha insurekcja 1794 r. Kościuszko nie ma zaufania do Poniatowskiego, a król boi się o swoje życie i ze strachu wzywa synowca do Warszawy, Pepi ma być jego tarczą, w końcu jest ulubieńcem żołnierzy. Poniatowski wraca w maju, staje przed Kościuszką, ale odmawia wyjazdu na Litwę, w czerwcu staje w Warszawie. Kościuszko broni Poniatowskiego, powierza mu obronę linii od Powązek do Młocin w Warszawie. W czasie ataku Prusaków książę odpoczywa w ramionach pewnej Basi czy Małgosi, spieszy w końcu na pole bitwy, ale traci szaniec. Następnego dnia oddaje dowództwo gen. Dąbrowskiemu. Insurekcja upada i następuje trzeci rozbiór Polski. Suworow zezwala Poniatowskiemu na pozostanie w Warszawie. Król abdykuje i wyjeżdża do Grodna, a potem do Petersburga, bez synowca. Poniatowski mieszka w pałacu Pod Blachą, często bywa w Jabłonnie, którą odziedziczył. Ani słowa w biografiach o Chyliczkach, dużo o złej sytuacji finansowej Poniatowskiego. Wyjeżdża do Wiednia, jest w głębokiej depresji, ma żółtaczkę. W lutym 1798 r. umiera Stanisław August, wiosną ks. Józef jedzie do Petersburga, jest miło przyjęty przez cara Pawła I Romanowa i mianowany przeorem zakonu maltańskiego. Nie zostaje w Petersburgu, przyłącza się do Napoleona, choć nie ma nadziei na wskrzeszenie Polski. W styczniu 1807 r. Książę Talleyrand, minister spraw zagranicznych Napoleona, organizator karnawałowego balu w Zamku Królewskim na cześć wodza, otrzymuje polecenie wyszukania dla cesarza młodej i pięknej kobiety, najlepiej szlachcianki. Talleyranda łączy przyjaźń z księciem Józefem Poniatowskim i jego prosi o pomoc. Poniatowski zjawia się na progu goszczących w Warszawie przy ul. Bednarskiej Walewskich, ze słowami, które Maria umieści w pamiętniku: „Mario, musisz iść do tego mężczyzny (Napoleona). To nie my, lecz cała Polska żąda tego od pani! Odwołuję się do pani patriotyzmu!”. Potem jest kampania napoleońska, książę dowodzi V Korpusem Wielkiej Armii, zostaje marszałkiem Francji, ginie zastrzelony prawdopodobnie przez Francuzów, pomyłkowo, w czasie przeprawy przez rzekę Elsterę pod Lipskiem w 1813 r.
Kto wymyślił bajkę o Poniatowskim w Piasecznie, nie wiem, ale stawiam tezę, że willa „Poniatówka” to najbardziej fotogeniczny dom w mieście, nasza dama „Poniatówka”. Jest jeszcze jedna piaseczyńska opowieść, wieść niesie, że ambasada Francji posiada teksty o Piasecznie i ułanach księcia, kto wie, może to prawda! To, że księcia zastrzelił Francuz ogłoszono dopiero w 2005 r.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama