UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Gdzie jest grób burmistrza Bartłomieja część 2

Oceń ten artykuł
(7 głosów)

Trzynastego marca 1856 roku, gdy trumna ze zwłokami burmistrza Bartłomieja Biernackiego była wystawiona w kościele w Piaseczna, a było jeszcze przed mszą żałobną, spisano akt zgonu.

 

 

Ciekawostką tego dokumentu jest to, że świadkami potrzebnymi do jego spisania byli dwaj mężczyźni niepochodzący z rodziny Biernackich, Olszewskich i Górskich. Byli to dwaj szewcy z Piaseczna, którym przypadł honor pozostania na wieki w księgach parafialnych. Stawili się więc szewcy Marcin Gryglewski i Antoni Jaszkowski (nazwisko mało czytelne), jako świadkowie. Nie podpisali aktu zgonu, bo... pisać nie umieli. Widnieje na dokumencie tylko podpis proboszcza Franciszka Gundermana, przyjaciela zmarłego burmistrza.

Dlaczego jest to ciekawe? Ponieważ analizując akty zgonów, urodzeń i małżeństw w rodzinie burmistrza najczęściej spotyka się te same ww. nazwiska z rodziny. Tym razem postanowiono wpisać do dokumentu przedstawicieli cechu rzemieślników i jak sądzę, była to decyzja ważna i przemyślana. Burmistrz wspierał rozwój cechów rzemieślniczych w mieście, widząc w tym możliwość rozwoju Piaseczna i to, że w jego akcie zgonu wpisano szewców, mimo że byli niepiśmienni i podpisać się pod aktem nie mogli, jest symbolem szacunku dla ich pracy i służby dla miasta. Tym bardziej że w pogrzebie uczestniczyli w bardzo dużej grupie zrzeszeni przedstawiciele cechów, nie tylko piaseczyńskich.

Na cmentarzu w Piasecznie mowę wygłosił ojciec Barnabas z zakonu Bernardynów z Czerniakowa, całą uroczystość celebrował ksiądz kanonik Budziszewski proboszcz parafii słomczyńskiej i proboszcz miejscowy, obaj bliscy przyjaciele Bartłomieja. Trumna została złożona do grobu rodzinnego Jana Górskiego.

O tym za chwilę.

Maksymilian Biernacki, jedyny syn burmistrza i Marianny z Olszewskich (Maryjanny, Maryanny, Marianny), burmistrz Opatowa, mąż Joanny i ojciec kilkorga dzieci, człowiek wykształcony, pojawia się na kartach historii Polski jeszcze kilka razy. Na przykład po przegranej Rosji w wojnie krymskiej, gdy zaczęły się preludia do powstania styczniowego. Z Opatowa nadchodziły następujące wieści: „Do „wzburzenia umysłów” w okresie wielkanocnym doszło także w Opatowie. Spowodował je tamtejszy burmistrz Maksymilian Biernacki, który będąc w Warszawie, dowiedział się, że społeczeństwo zdymisjonowanemu dyrektorowi Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych Pawłowi Muchanowowi urządzało „kocie muzyki”. Te informacje burmistrz skwapliwie przekazywał mieszkańcom Opatowa. Zachęcał ich też do noszenia żałoby narodowej”.

Bardzo zaciekawiła mnie postać Jana Górskiego, w długich poszukiwaniach grobu Bartłomieja i związku między Biernackimi i Górskimi odkryłam po raz setny (dobrze mi znane) tablice z muru cmentarnego kościoła św. Anny w Piasecznie. Są dwie, jedna poświęcona burmistrzowi i ta druga poświęcona małżonkom Janowi Górskiemu i Franciszce Górskiej z Olszewskich. Obie zdobiły niegdyś ścianę wewnątrz kościoła, ale niestety, któryś z „pomysłowych” księży naszej parafii kazał je usunąć. Po co? Nie wiem.

Jan Górski syn Marcina herbu Awdaniec poprzez małżeństwo z Franciszką Olszewską wszedł w znamienity ród Olszewskich. Rozwiązaniem zagadki było nazwisko. Marianna Biernacka z Olszewskich i Franciszka Górska z Olszewskich były rodzonymi siostrami.

Tajemnica pochówku burmistrza zostaje rozwiązana. Kim był mąż Franciszki Jan Górski? Na pewno posiadaczem co najmniej dwóch posesji w Piasecznie i to jakich! Pierwsza to ta przy rynku pod nr 44, sąsiadowała z pocztą (nr 43), druga pod numerem 25 przy wjeździe do miasta, dziś róg ul. Młynarskiej i ul. Puławskiej. Ta druga posesja do niedawna ciągle w rękach rodziny Olszewskich, być może z tego samego korzenia.

Jan Górski był ławnikiem, kupcem, rolnikiem, handlował materiałami bławatnymi. Bardzo dbał o wykształcenie dzieci. Syn pierworodny Franciszek Edward w roku 1823 jest zapisany jako studentem Uniwersytetu Warszawskiego, a w następnych latach pełni funkcje urzędnicze. Był świadkiem na ślubie Maksymiliana i Joanny. Ożeniony z Warszawianką Anną, zamieszkałą w Warszawie w Rynku Starego Miasta pod numerem 43. Z Anną rozegra się tragedia, o której dowiedziałam się z nekrologów zamieszczonych w dziennikach z tego czasu. Anna umiera w 1858 roku, po długiej chorobie w wieku 42 lat. Osierociła siedmioro dzieci, z których najmłodsze było maleńkie. Przyjaciel rodziny pisze w tekście zamieszczonym w „Kurjerze Warszawskim” o jej łagodności, mądrości i miłości do ludzi.

O Annie Górskiej z Godzielińskich piszę dlatego, bo jak wszystko na to wskazuje, jest pochowana razem z Janem Górskim, Bartłomiejem Biernackim, dziećmi Jana umierającymi we wczesnym dzieciństwie i jeszcze kilkoma osobami, o których tu piszę. Anna została pożegnana mszą żałobną w kościele Świętego Krzyża, kondukt żałobny szedł aż do rogatek mokotowskich i następnie przewieziono trumnę i złożono do grobu rodzinnego w Piasecznie. Jan Górski miał ośmioro dzieci. Syn Jana Leonard Antoni jest ojcem Wojciecha, sławnego pedagoga z przełomu XIX i XX wieku, założyciela dwóch szkół prywatnych, z tego jednej w Kopanej pod Tarczynem i o nim będę chciała napisać, bo dawno w księgach o historii naszego regionu tak ciekawego człowieka nie spotkałam.

Dużo w tym tekście o pogrzebach, no cóż śmierć jest częścią życia, to raz, a historia jego nauczycielką, to dwa. Bardzo jest ważne dla nas, aby tę historię pielęgnować. Zagadka grobu Jana Górskiego rozwiązana. Grób był niegdyś ogrodzony metalowym płotem, wyznaczającym zakres pochówków rodzinnych, ogrodzenie zniknęło, dziś pozostała tylko zadbana stela z pięknym neogotyckim krzyżem i napis, że to grób rodzinny Jana Górskiego. Tylko on pozostał w napisach. Senior rodu. Staraniem Społecznego Komitetu Renowacji Cmentarza Parafialnego w Piasecznie został odrestaurowany grób księdza kanonika Franciszka Gundermana, przyjaciela burmistrza Biernackiego, co przyczyniło się do uratowania pamięci o nim.

Dając grosz do puszek kwestującym 1 listopada na cmentarzach piaseczyńskich na renowację mogił mieszkańców miasta, czujmy się dumni, że jesteśmy współtwórcami ocalania wiedzy o Piasecznie. Gdyby grób Jana i pochowanych w nim osób nie przetrwał 180 lat, ta opowieść nigdy by nie powstała.

1 komentarz

  • Link do komentarza Bogdan Bogdan 25 października 2017

    Podziwiam Twoją pasję przybliżania zdarzeń i ludzi mających wpływ na rozwój Piaseczna. Gratuluję skuteczności i dziękuję.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama