UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
  • 24 stycznia 2018
  • Małgorzata Szturomska, konsultacja historyczna – Tomasz Malarski
  • 2261

Czołg

Oceń ten artykuł
(11 głosów)

17 stycznia 1945 r. Piaseczno zostało wyzwolone z koszmaru okupacji hitlerowskiej. Działania wojenne na terenie miasta i okolic w styczniu 1945 r. miały przebieg dynamiczny i w sumie, oprócz krótkich starć przed wejście do miasta, niekrwawy. Jeśli ciekawi cię drogi Czytelniku skąd wziął się pomysł postawienia czołgu na miejskim skwerze pod koniec lat 70. XX wieku, przeczytaj to opowiadanie.

 

T-34/85 był symbolem radzieckich wojsk pancernych w okresie II wojny światowej i wchodził w skład uzbrojenia 1. Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte.

 Wtorek, 16 stycznia 1945 r., wieczór

Zanosi się na to, że do rana będzie spokój. Dowódca 1. Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte ppłk. Aleksander Malutin jest wyraźnie zaskoczony, gdy dostaje nagle szyfrogram o treści: „Dowództwo frontu powierza samodzielne zadnie 1. Brygadzie Pancernej zająć z marszu Piaseczno, umocnić się i utrzymać do nadejścia piechoty. Pierwsza linia obrony niemieckiej Czarny Las–Żabieniec, druga Piaseczno. Popławski (podpis)”. Rozkaz dowódcy 1. Armii Wojska Polskiego gen. dyw. Stanisława Popławskiego wyraźnie określał kierunek natarcia w ugrupowaniu wojsk, które miały uniemożliwić jednostkom niemieckim opuszczenie rejonu Warszawy i otoczyć je pancernymi kleszczami. W brygadzie wszyscy wiedzieli, że działają z 1. Dywizją Piechoty im. Tadeusza Kościuszki i innymi jednostkami 1. Armii WP. Decyzja jest następująca: pierwszy pluton czołgów i piechota zmotoryzowana idzie jako przednia straż. Dowódca plutonu czołgów wyprowadza swoje wozy z rykiem silników i chrzęstem stalowych gąsienic na szosę, zanim otrzyma szczegółowy rozkaz, wyraźnie rwie się do walki. Ten rozkaz żołnierze rozumieją jako wyróżnienie. Dowódca szczegółów akcji dowie się przy czołgu, przy świetle latarki. Noc jest ciemna, aż granatowa, droga z rozstajami, dość trudna. Załogi plutonu czołgów mają tylko jedno pragnienie – jechać bez zatrzymania na Warszawę. Za nimi, w oddali huk czołgów reszty brygady. Radiostacja w czołgu dowodzenia co chwila podaje komunikaty. Most! Saperzy sprawdzają jego stan, meldują, że przęsła są częściowo uszkodzone. Na lewo szosa i drugi most, dowódca plutonu biegnie przed stalowym olbrzymem pokazując drogę, nie zważając na gęsty ostrzał. Niemcy w panice, nie zdołali zniszczyć przeprawy, ale ich działa biją ogniem bezpośrednio w czołgi. Szczęśliwie dla czołgistów ogień niemieckich dział nie jest skuteczny. Działa przeciwpancerne są śmiertelnie niebezpieczne i potrafią zamienić każdy wóz bojowy w dymiący wrak. Dwa wystrzały z czołgu i niemieckie działa milkną. Teraz artylerzyści niemieccy przenoszą ogień na szosę. Następny most! Saperzy meldują, że droga wolna, most niezaminowany. Jest kilku rannych, mimo to o świcie polskie czołgi docierają do Piaseczna.

Środa, 17 stycznia 1945 r., poranek

W parterowym domu przy ulicy Bema śpi młoda dziewczyna, jest sama. Pod oknem kuchni, od strony podwórka, w ziemiance pełniącej role schronu, ukryło się kilka osób, są tu uchodźcy z Warszawy i gospodarze domu, rodzina kolejarza z grójeckiej kolejki wąskotorowej. Siedzą ściśnięci, w niewygodnych pozycjach. Nie jest pewne, czy ściany schronu są dostatecznie wytrzymałe w razie bombardowania, ale dają złudne poczucie bezpieczeństwa, wzmocnione wspólną modlitwą i bliskością innych osób.

 Przez wiele lat będę co roku musiała wysłuchać tej dramatycznej opowieści o schronie i o awanturze, która w nim wybuchła. Awanturę robi dziewczyna mająca już dość siedzenia w ciasnym i wilgotnym pomieszczeniu. Chce iść do własnego łóżka i się wyspać. I stawia na swoim.

Około szóstej rano budzi ją gwar dobiegający z ulicy i tupot biegnących ludzi i nagle... cisza.

Nie słychać strzałów. Dziewczyna wybiega z domu. Na ulicy ludzie wołają – koniec wojny! Dziewczyna biegnie do schronu, chce zawołać ukrytych tam ludzi, ale nagle traci ze wzruszenia głos. Co roku będzie kończyć swoją opowieść słowami – no i oni by tam dalej siedzieli, gdybym po nich nie poszła.

Środa 17 stycznia 1945, wczesny świt

Niemcy poddają się. Część jednostek niemieckich wycofuje się z miasta unikając walki, nie znają sił przeciwnika i kierunku jego działania. Czołgi T-34 z orłami na pancerzach wjeżdżają na rynek Piaseczna o godzinie ósmej.

 Mieszkańcy miasta wychodzą na ulicę. Prowadzeni są pierwsi jeńcy. Niemiecki oberleutnant, wyciągnięty z łóżka, twierdzi, że zaszło jakieś nieporozumienie, że nikt nie powinien go „niepokoić”... do południa, że nie tak miało być, nie o takim końcu mówiły regulaminy i rozkazy.

Stary ksiądz błogosławi i całuje czołgistów i zaprasza na plebanię na śniadanie, a łzy mu lecą jak groch wielkie. Ludzie wciskają czołgistom w ręce świeże bułki. Bo piekarze nie zaprzestali pracy w nocy.

Ale za chwilę przychodzi rozkaz – wymarsz na Pruszków. Pościg. Szybkie tempo. 1. Brygada im. Bohaterów Westerplatte rozpoczęła swój marsz, natarcie od Warszawy na Bydgoszcz przez Wał Pomorski do Gdańska i Gdyni.

17 stycznia 1980 r.

Mroźny poranek wita piaseczyńskie dzieci na skwerze przed budynkiem prezydium miasta na uroczystości. Zebrali się uczniowie okolicznych szkół. Wszyscy czekamy na premiera rządu polskiego Piotra Jaroszewicza. Czas mija, wieje przenikliwy styczniowy wiatr. Na placu stoi czołg, który od dziś staje się pomnikiem upamiętniającym wyzwolenie Piaseczna z okupacji hitlerowskiej. Mimo zimna dzieci są radosne, zafascynowane czołgiem. Pokolenie wychowane na filmie „Czterej pancerni i pies” doskonale wie, jak to było, jak toczyła się historia Janka Kosa, psa Szarika i innych pancernych z czołgu „Rudy”. Każdy chłopak chce być dowódcą czołgu. Każda dziewczyna chce być rudą Marusią. Fikcja miesza się z faktami, w końcu nie wiadomo, czy Janek Kos z Gdańska, zesłaniec z Syberii wyzwalał Piaseczno. Patrzę na dzieci z drugiej klasy szkoły podstawowej i nie wiem co im opowiedzieć o tych wydarzeniach. Nie wiem, co im opowie premier rządu polskiego.

Tymczasem premier nie przyjeżdża. Miał być głównym bohaterem uroczystości, opowiadano, że pamiętał wyzwolenie Piaseczna. W 1980 r. wiał już wiatr nowej historii, który miał zmieść z jej kart tak wiele. Premiera zatrzymały w Warszawie ważniejsze sprawy, niż historia wyzwolenia Piaseczna przez 1. Brygadę im. Bohaterów Westerplatte i 1. Dywizję Kościuszkowców. W lutym 1980 r. Piotr Jaroszewicz został usunięty na VIII Zjeździe PZPR z funkcji premiera. Nigdy nie dowiedzieliśmy się, dlaczego nie przybył na uroczystość odsłonięcia czołgu-pomnika i czy na pewno był 17 stycznia 1945 r. w Piasecznie.

Kiedy 14 stycznia 1945 r. brygada ruszała na ostatnią kampanię, liczyła 65 czołgów. Po zakończeniu krwawych walk o Gdynię, Gdańsk i Oksywie zostały tylko cztery sprawne czołgi. Latem 1945 r., kiedy na zachodzie Europy cieszono się z końca wojny, pododdziały brygady pancernej walczyły z oddziałami podziemia niepodległościowego w rejonie Bielska Podlaskiego.

Czołg, usunięty w lutym 1998 r., był ulubionym miejscem zabaw dla dzieci, oprócz samolotu z „Jordanka”, ale to już inna opowieść.  

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama