Źle postawione

166

Rok temu oddano do użytku nowe Domy Dzieci w Łbiskach. Zastąpiły one ogromne molochy w Konstancinie i Górze Kalwarii. Wszyscy byli zachwyceni, tylko czy słusznie?

1 stycznia 2012 roku weszła w życie Ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Art. 95.1 ust. 3 mówi: „W placówce opiekuńczo-wychowawczej typu socjalizacyjnego, interwencyjnego lub specjalistyczno-terapeutycznego można umieścić, w tym samym czasie, łącznie nie więcej niż 14 dzieci (…)”.

Ładne domki, ale trochę getto

W założeniu do 2020 roku miały zniknąć w Polsce wszystkie domy dziecka, w których przebywa ponad 14 osób. Do tej daty jeszcze daleko, a powiat już blisko rok temu wypełnił założenia Ustawy. Oczywiście nie obyło się bez kłopotów. Zamiast 2,5 miliona budowa kosztowała 5 mln, w trakcie budowy wykonawca zbankrutował i dość mocno przesunęła się ona w czasie. Domy jednak otwarto, a rok temu w „Przeglądzie Piaseczyńskim pisaliśmy”: „Po przemowach i podziękowaniach dla dobroczyńców głos zabrali goście, którzy podkreślali, że w obecnych warunkach dzieci będą czuły się dobrze i bezpiecznie, a atmosfera będzie przypominać środowiska domowe”. Powiat piaseczyński mógłby stać się wzorem, gdyby nie pewien aspekt, a mianowicie lokalizacja.
– Na etapie pomysłu i projektowania sygnalizowałem ówczesnemu Zarządowi Powiatu, że ta lokalizacja jest zła. Że tym dzieciom nie potrzebne jest łono natury, tylko integracja ze zróżnicowanym środowiskiem. I jeżeli nie można tych domów postawić na jakimś osiedlu, to powinny stać w miejscu bardzo dobrze skomunikowanym z miastem – mówi mi Tomasz Polkowski z Towarzystwa Nasz Dom, który uczestniczył w pracach Sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny pracującej nad Ustawą o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. – Poza tym tych domów jest za dużo w jednym miejscu. One powinny stać oddalone od siebie, w różnych miejscowościach w całym powiecie. Te dzieci potrzebują, poza rodzinną atmosferą, pomocy w wyrównywaniu szans z innymi rówieśnikami – dodaje Tomasz Polkowski.
Zamiast tego dzieci mieszkają na końcu wsi, pomiędzy ogromnym Zespołem Szkół Specjalnych a polami i lasami, w 5 domach na jednym podwórku. Zamiast 14 dzieci w jednym miejscu, mamy 14 razy 5, czyli 70. Powiat stworzył więc coś, co już na etapie projektowania wyglądało na odizolowane od reszty społeczeństwa getto.
Nowy Zarząd Powiatu, który chcąc nie chcąc, odziedziczył rozgrzebaną budowę 5 domów, usiłuje coś z tym zrobić.
– Podejmujemy działania umożliwiające dobrą komunikację Domów Dzieci we Łbiskach z miastem Piaseczno. Między innymi dlatego zdecydowaliśmy o remoncie drogi Łbiska-Jazgarzew, gdzie powstaje chodnik. Do tej pory udało się zwiększyć liczbę autobusów w dni powszednie i soboty. Wierzymy, że gmina Piaseczno uruchomi komunikację także w niedzielę – mówi nam Arkadiusz Strzyżewski, wicestarosta.
Na początku sierpnia ZTM z powodu wyżej wymienionego remontu zlikwidował jedyny autobus do Łbisk, jednak 10 dni później na wniosek UMiG Piaseczno ponownie zmieniono trasę i trochę na około, ale autobus znowu dojeżdża pod szkołę i domy, choć wciąż nie w niedzielę.

Po co dzieciom komunikacja?
Czy dzieciom faktycznie tak bardzo potrzebna jest komunikacja pod domem? Z jednej strony 2 kilometry dalej mają przystanek pod kościołem w Jazgarzewie, a 3 kilometry dalej przystanek w Gołkowie, gdzie poza elkami jeździ także autobus 727 do Metra Wilanowska. Do dyspozycji Domów jest także busik z kierowcą. Do godziny 16.
– Te dzieci to także młodzież. Dzieci dojeżdżają do szkół do Piaseczna, ale także do Warszawy czy Góry Kalwarii. Biorą udział w warsztatach, np. w Microsofcie, przecież pracują, mają staże, praktyki – mówi mi pani Barbara Nowacka, wychowawczyni w Łbiskach. – Poza tym to są dzieci, które w większości mają przynajmniej jednego rodzica biologicznego – dodaje pani Barbara.
Art. 93.1 ust. 4 pkt. 3 Ustawy mówi: „Placówka opiekuńczo-wychowawcza umożliwia kontakt dziecka z rodzicami i innymi osobami bliskimi”.
Placówka oczywiście umożliwia, z kolei komunikacja publiczna co najmniej utrudnia.
Kiedy otwierano Domy Dzieci w Łbiskach wszyscy cieszyli się, że przenoszą się m.in. z ogromnej willi w Konstancinie, nieprzystosowanej do zapisów nowej ustawy. Dom Dziecka w Konstancinie stał jednak 500 metrów od głównej drogi, a w kwestii komunikacji z Warszawą i Piasecznem trudno było oczekiwać czegoś więcej. Willa została przeznaczona na sprzedaż, a 28 listopada odbędzie się przetarg. Cena wywoławcza to 13 mln złotych.
Po zakończonym remoncie drogi komunikacja w Łbiskach na pewno nie zacznie rozpieszczać. Pomógłby zakup samochodu osobowego, ale w tym roku budżetowym nie starczyło na niego środków.
Mimo starań i dobrej woli Domy Dzieci dalej będą stały na końcu małej wsi. W zasadzie jedynym rozwiązaniem byłaby zmiana lokalizacji, na to jednak jest chyba za późno.
– Czemu? Przecież można je sprzedać. Jakiemuś deweloperowi. Powiat sprzedaje stary dom dziecka za 13 mln, to może można to jakoś naprawić. Ta lokalizacja jest dowodem na niezrozumienie intencji ustawy i zawsze będzie zła – stwierdza Tomasz Polkowski.