UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Jutro powinny się ponownie rozpocząć prace przy Skwerze Kisiela po ponad trzymiesięcznej przerwie, którą zafundował nam sąd i biurokracja.

 

Nie ma szczęścia ta inwestycja od samego początku. Jej realizacja opóźniała się jeszcze na etapie formalnych przygotowań do inwestycji, a potem też było nie lepiej. Najpierw okazało się, że na drodze robotnikom stanęła… stacja transformatorowa, co skutecznie wydłużyło okres prac nad końcowym odcinkiem kanału Perełki, czyli między ul. Sierakowskiego a parkiem. Pierwotny termin zakończenia przebudowy w grudniu ubiegłego roku legł w gruzach i choć patrząc na początku wiosny na ledwie rozkopany skwer, trudno było w to uwierzyć, urzędnicy zapewniali, że do końca maja budowa się skończy. W maju już wiadomo było, że szanse na to są zerowe, ale „najlepsze” dopiero miało nastąpić.

Remont zagraża sądowi
Dyrektor sąsiadującego z budową budynku Sądu Rejonowego 19 maja zgłosił do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Piasecznie wniosek o natychmiastowe wstrzymanie prac. Jako powód podał powstające rzekomo w wyniku robót „liczne spękania i rysy w elementach konstrukcyjnych budynku” i związaną z tym obawę o bezpieczeństwo zarówno samego budynku sądu, jak i przebywających w nim ludzi. Trzy dni później PINB nakazał wstrzymanie prac i tym samym z placu budowy działania przeniosły się na urzędnicze biurka. Machina biurokratyczna ruszyła.
PINB w swej decyzji nakazał gminie jako inwestorowi dostarczenie w ciągu 30 dni ekspertyzy dotyczącej uszkodzeń w budynku sądu, w tym wskazania ich przyczyny. Decyzję PINB gmina w ciągu kolejnych 4 dni zaskarżyła do Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego, przekonując, że uszkodzenia są stare, poważne prace ziemne zostały już zakończone i gmina chętnie wykona ekspertyzę, byleby pozwolić kontynuować rewitalizację Skweru Kisiela.
Choć nie miał takiego obowiązku (o czym za chwilę), Ratusz zlecił wykonanie ekspertyzy sądowego budynku uprawnionym rzeczoznawcom i dostarczył je PINB 22 czerwca. Jej wynik był zdecydowanie korzystny dla inwestora. „Konstrukcja budynku nie została naruszona, a wskazane uszkodzenia nie zagrażają bezpieczeństwu ludzi i mienia w procesie dalszego użytkowania budynku” – czytamy w dokumencie. Rzeczoznawcy nie potwierdzili pojawienia się lub pogłębienia uszkodzeń w związku z pracami prowadzącymi w ramach rewitalizacji Skweru Kisiela oraz Kanału Perełki. Jako przyczynę powstawania uszkodzeń wskazali „niewłaściwe rozwiązania konstrukcyjno-materiałowe oraz technologię robót murowych na etapie budowy obiektu” a także niewłaściwą eksploatację, a mianowicie przeznaczenie pomieszczeń przewidzianych na biura jako archiwa (inne obciążenie stropów).

Porządek w papierach musi być
Myliłby się jednak ktoś, kto by sadził, że to załatwiło sprawę. W tzw. międzyczasie WINB wskazał, że potrzebuje jednego niewielkiego dokumentu (potwierdzenia odbioru postanowienia wydanego przez PINB) i do czasu jego otrzymania wstrzymał się z reakcją na zażalenie gminy. Decyzję swą WINB ogłosił 7 lipca, potwierdzając, że PINB miał prawo wstrzymać prace przy podejrzeniu negatywnego ich wpływu na budynek sądu, ale nie miał prawa zażądać ekspertyzy dotyczącej budynku sądu, a tylko wpływu prowadzonej przez gminę inwestycji na sąsiedni budynek. Decyzje blokującą budowę podtrzymał do czasu „uporządkowania” kwestii formalnych związanych z ekspertyzą.

Decyzji uchylić się nie da
PINB z rozbrajającą szczerością przyznał zaś pod koniec lipca, że mimo wyników ekspertyzy, nie może uchylić swojej decyzji. Taki zabieg byłby niezgodny z literą prawa, która mówi o tym, że ważność decyzji o wstrzymaniu prac budowlanych upływa po dwóch miesiącach. Mocy takiej nie ma też WINB i de facto najszybszą metodą wyjścia z tego impasu stało się odczekanie tych dwóch miesięcy do czasu utraty ważności ostatniego postanowienia blokującego budowę, czyli tego wydanego przez WINB 7 lipca.
Innymi słowy, mimo że jeszcze w czerwcu wiadomo było, że dalsza przebudowa nie stanowi zagrożenia dla budynku sądu przy ul. Kościuszki, całe lato prace na budowie ograniczały się do jej zabezpieczania, a mieszkańcy mieli wyłączoną z ruchu jedną z głównych ulic w mieście, co nie tylko utrudnia komunikację, ale też odbija się niewątpliwie na interesach właścicieli sklepów i punktów usługowych zlokalizowanych w okolicach wyłączonego z ruchu odcinka ul. Kościuszki. Pozostaje mieć nadzieję, że były to już ostatnie niespodzianki i ten plac budowy w centrum miasta wreszcie zniknie. A kto wie, może się okaże, że rewitalizacja Skweru Kisiela zakończy się z zaledwie rocznym opóźnieniem.

1 komentarz

  • Link do komentarza Sabina Sabina 19 września 2017

    Przedziwne, codziennie w godzinach ok. 8 i ok. 16 poruszam się po mieście. Utrudnień w ruchu nie zauważyłam. Pustek na ulicy Kościuszki też nie. Jedynie jest trochę przyjemniej - ciszej, mniej spalin. Ciekawe, czy rzeczywiście sprzedawcy potwierdzają spadek obrotów. Na tzw. Zachodzie zamknięcia ulic skutkują ożywieniem ruchu pieszego i wzrostem obrotów. Przykład Time Squere.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama