UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Reklamy, które szpecą Konstancin

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Reklama zazwyczaj ma na celu skłonić swoich odbiorców do nabycia lub korzystania z określonych towarów czy usług. Czasem jednak oprócz wychwalania i promocji jakiegoś produktu, powoduje chaos i nieład w przestrzeni publicznej.


Reklama w formie szyldów, bannerów, tablic, neonów, itd. stanowi istotny element kształtujący estetykę i wygląd współczesnych miast. Przedsiębiorcy twierdzą, że reklamy są potrzebne, gdyż w dużym stopniu pomagają pozyskiwać klientów. Ale czy któryś z nich zastanawiał się kiedyś nad wyglądem, rozmiarem, kolorem lub dopasowaniem swojego billboardu czy banneru do krajobrazu danego miasta? Przypuszczam, że nie. Na szczęście mieszkańcy Konstancina nie są obojętni na wciąż przybywającą liczbę reklam i starają się, by obraz ich miasta był adekwatny do tytułu uzdrowiska.
– Chcemy, by nasze miasto było zielone i czyste. Reklamy niszczą jego piękno. Zamiast nich powinny być kwiaty i rośliny, które są estetyczne i idealnie pasują do krajobrazu. Jestem pewna, że większość ludzi podziela moje zdanie. Przyjemnie przecież jest, idąc ulicą, podziwiać kwiaty zamiast stosu śmieci, jakimi są plakaty i reklamy. Jeśli będę chciała nabyć jakiś produkt, to pójdę do sklepu i po prostu go kupię, ulica nie musi mnie informować o rzeczach istniejących na rynku. Wystarczy, że bombardują nas tym w telewizji – mówi jedna z mieszkanek Konstancina.

Usunięty pylon McDonald’s
Wielkim sukcesem mieszkańców jest uwolnienie krajobrazu Konstancina od bardzo wysokiego słupa firmy McDonald’s, który szpecił wjazd do miasta. Już sama budowa fast-foodu wywołała sporo sprzeciwów ze strony mieszkańców. Pomimo tego restauracja powstała i całkiem pokaźnie się zareklamowała. Mieszkańcy wspólnymi siłami zaburzyli kampanię reklamową i przyczynili się do usunięcia ogromnego banneru restauracji, który widoczny był z daleka. Gigantyczny słup reklamowy z logo McDonald’s pojawił się w czerwcu 2014 roku. Reklama od razu wzbudziła kontrowersje nie tylko mieszkańców, ale też radnych i przedstawicieli gminy Konstancin-Jeziorna. Wjeżdżając do miasta ze strony Warszawy, wielka litera „M”, będąca logiem McDonald’s, była dosłownie na pierwszym planie. A przecież Konstancin jako uzdrowisko ma świecić przykładem zdrowego trybu życia, a nie propagować niezdrowe jedzenie, jakim są fast-foody.
Urzędnicy wystosowali pismo do zarządu sieci McDonald’s w Warszawie, w którym domagali się usunięcia słupa reklamowego. Przedstawiciele McDonald’s Polska przystali na prośby urzędu i mieszkańców i zgodzili się na demontaż swojej reklamy. 4 lutego 2015 roku po otrzymaniu zgody od Starostwa Powiatowego w Piasecznie rozpoczęły się pracę nad rozbiórką pylonu. Dziś po reklamie nie ma już śladu, a każdy wjeżdżający do Konstancina może podziwiać naturalny krajobraz tego miasta.

Kolejny kontrowersyjny olbrzym
Akcja usunięcia reklamy restauracji McDonald’s zakończyła się sukcesem. Mieszkańcy i urzędnicy miasta dopięli swego i mogą cieszyć się tym osiągnięciem. Radość nie trwa jednak długo, ponieważ chwilę po sukcesie pojawia się kolejny kontrowersyjny olbrzym. Na skrzyżowaniu ulic Warszawskiej i Ściennej staje kolejna wielka reklama zwracająca uwagę mieszkańców.
– Usunięcie reklamy McDonald’s było mi obojętne. Ale reklama z tym samochodem to jakiś koszmar! Zasłania pół krajobrazu, dekoncentruje kierowców, stoi blisko ulicy i nie wygląda estetycznie, ponieważ jest zbyt duża. Ogólnie denerwujące jest to, że reklamy i billboardy widać na każdym kroku. Jak wychodzę na spacer, to robię to po to, by podziwiać otaczający mnie krajobraz. Gdybym chciała podziwiać reklamy, wybrałabym się do galerii handlowej, bo tam ich nie brakuje. Uważam, że problem zbyt dużych i szpecących miasto reklam istnieje i należy coś z tym robić, bo większość miast zmienia się powoli w gazetkę reklamową rodem z Biedronki – komentuje sprawę Ania, mieszkanka Piaseczna, która często przejeżdża przez Konstancin.
Przedsiębiorca, który chciałby umieścić reklamę w mieście, musi wcześniej zgłosić to w wydziale architektury w wydziale miasta. Mieszkańcy mają wątpliwości co do legalności postawienia reklamy w tym miejscu. Kto zgodził się na to, by tak wielka reklama stanęła tuż przy drodze, przy rondzie, na którym codziennie jest mnóstwo samochodów? – pytają.
Tomasz Nowicki – radny gminy Konstancin-Jeziorna – zapewnia, że władze nie są obojętne na istniejący problem.
– Na ostatniej sesji Rady Miejskiej, 25 lutego, jako Rada Miejska podjęliśmy wniosek do burmistrza o skatalogowanie wszystkich, wielkoformatowych reklam na terenie gminy oraz ocenienie, czy są one zgodne z prawem – mówi.

Nie dajmy się reklamom!
Nielegalne reklamy to zmora wielu miast. Rozwieszane są wszędzie: na słupach, murach, stawiane na trawnikach, chodnikach i poboczach. Często nie są akceptowane przez mieszkańców, którzy nie chcą być atakowani nimi na ulicach.
– Sądzę że powstawanie nielegalnych reklam to niesprawiedliwy efekt działania samorządu miasta Konstancin-Jeziorna. Mój ojciec prowadzi małą firmę i nie ma możliwości powiesić sobie banneru ze względu na określone prawo uzdrowiskowe. Wielkie korporacje mają jak widać inne zasady. Nie podoba mi się to. Osobiście uważam, że na posesjach prywatnych jak najbardziej reklamy mogą się znajdować, gdyż jest to pomocne małym przedsiębiorstwom i dużym. Natomiast w miejscach publicznych takich jak ulica wjazdowa do miasta lub w np. Parku Uzdrowiskowym powinno być to zabronione – mówi Adam, mieszkaniec Konstancina, oburzony istnieniem reklam w nieodpowiednich miejscach. Sprawa plakatów, billboardów i innych nośników reklamy, szpecących zdaniem mieszkańców miasto nie jest przejściowa i prawdopodobnie aktualna będzie do czasu, gdy na rynku istnieje konkurencja. Wiadomo, że reklama była jest i będzie – nie możemy się jej kompletnie pozbyć, ale można zwracać uwagę na to, w jakich miejscach ona powstaje, jak wygląda i czy dostarcza mieszkańcom wartościowych informacji. Warto, żeby tą sprawą zajęły się nasze władze i rozwiązały ją w sposób skuteczny, aby wszystkie nielegalne i nieestetyczne reklamy odeszły w zapomnienie, ukazując w pełni piękno naszego miasta.
Władze dążą do tego, by problem istnienia reklam w przestrzeni publicznej został skutecznie rozwiązany. W związku z tym powstała ustawa regulująca kontrowersyjną sprawę umieszczania reklam w miastach. Według niej o tym, co pojawi się na budynkach miast, będą decydować radni wedle jednolitych audytów krajobrazowych. Obowiązkiem samorządów będzie sporządzanie audytów krajobrazowych, które ułatwiać będą ocenę obszarów pod kątem estetyki. Sejmiki województw zyskają władzę nad tym co i gdzie pojawi się w przestrzeni publicznej poprzez ustalanie norm dotyczących wysokości, kształtu budynków i ewentualnie stosowania materiałów miejscowych lub tradycyjnej architektury. Za uchwaleniem ustawy krajobrazowej głosowało 236 posłów, 183 było przeciw, a 7 wstrzymało się od głosu. Czy oznacza to, że reklamowe plakaty i billboardy znikną wkrótce nie tylko z Konstancina, ale też z innych miast? Miejmy nadzieję, że tak.

Patrycja Kobyłecka

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama