UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Plonowa w sądzie

Oceń ten artykuł
(1 głos)

19 września przed Sądem Rejonowym w Piasecznie odbyła się kolejna rozprawa o wydanie nieruchomości przy Plonowej przez jednego z rolników z Nowej Woli.


Sprawa ulicy Plonowej ciągnie się od 2011 r., kiedy rolnicy posiadający pola przy tej ulicy zablokowali traktorami budowę drogi. Gmina twierdzi, że droga należy do niej i miała prawo podpisać umowę z wykonawcą drogi. Rolnicy natomiast twierdzą, że droga była kiedyś zwykłą miedzą, nigdy nie przekraczała 4 metrów szerokości, a budowę zablokowali, bo gmina z czterometrowej drogi usiłowała zrobić 10-metrową, zabierając 6 metrów szerokości z ich pól.
Gmina skierowała do sądu 10 spraw preciwko rolnikom. Siedem z nich wygrała, natomiast dwie inne sąd odrzucił. 19 września odbyła się rozprawa w dziesiątej sprawie, o wydanie nieruchomości, w której zeznawało dwóch świadków.
Rolnicy zeznają
Pierwszy ze świadków opowiedział, że ziemię przy ulicy Plonowej uprawia od 1987 lub 1989 roku. Nie do końca pamięta, ponieważ odziedziczył ją po rodzicach i w zasadzie spędził na niej całe życie. Doskonale pamięta, jak wyglądała ul. Plonowa kiedy był dzieckiem, czyli w czasach, w których rolnicy nie jeździli traktorami, tylko wozami drabiniastymi, ciągniętymi przez konie. Droga byłą wtedy właściwie zwykłą miedzą, na której z trudem mijały się dwa wozy. Również kiedy pojawiły się traktory, droga wciąż nie przekraczała 4 metrów.
Według zeznań świadka, drogą zajmowało się wyłącznie SKR, czyli działające dobrowolnie kółko rolnicze. Droga ta jednak była użytkowana wyłącznie przez rolników, nie musiała być więc przejezdna dla zwykłych samochodów. I tak faktycznie było do czasu budowy osiedla. Zaznaczył także, że na pasie ziemi, o który toczy się spór z gminą, zawsze uprawiane były warzywa.
Pełnomocnik gminy Teresa Piekarczyk zapytała świadka, ile metrów miały w latach 70. wozy. Świadek odpowiedział, że koło 2 metrów, czyli dwa mogły się minąć, choć i tak mijały się rzadko ponieważ był to tylko dojazd do pól. Pełnomocnik dopytała czy rolnicy używają kombajnów. Świadek przyznał, że owszem – kombajn ma szerokość 6 metrów, ale rozstaw kół to 3 metry.
Świadek opowiedział także, że pole od drogi do tej pory nie było niczym oddzielone, ale obecnie ulica Plonowa została podniesiona o 80 cm. W związku z tym nie można już z pola wyjechać na drogę, ponieważ grozi to przewróceniem traktora, co zresztą już raz miało miejsce.
Drugi świadek
Kolejny świadek powiedział, że jego ziemię uprawiał jeszcze jego pradziadek i od tamtej pory nieprzerwanie ziemia jest w rękach jego rodziny. Przyznał, że droga dojazdowa do pól, sporna dzisiaj Plonowa, nazywana kiedyś „poprzeczniakiem” lub „drogą prostą”, była drogą umowną, miała od 3 do 4 metrów szerokości. Korzystali z niej wyłącznie właściciele pól. Według jego wiedzy, nigdy nie miała żadnej regulacji prawnej i żaden z urzędów nigdy nie prowadził tam rozgraniczenia.
Mówił, że rolnicy utwardzali ją we własnym zakresie, kamieniami, pod ciągniki.
Pełnomocnik gminy spytała świadka, że skoro była to droga umowna, to kto się umawiał. Świadek odpowiedział, że umawiali się właściciele tutejszych pól.
Świadkowie i strony ustalali także przy mapie, której części ziemi przy drodze dotyczy sprawa.
Kolejna rozprawa 28 lutego 2018 r.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama