UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Piaseczno bez posłów

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Za nami wybory parlamentarne, które wywróciły do góry nogami scenę polityczną. Jak głosowało Piaseczno, kto będzie reprezentował podwarszawski „obwarzanek” w Sejmie?


W głosowaniu w naszym okręgu (obwarzanek) wzięło udział niemal pół miliona wyborców, prawie 60% uprawnionych do głosowania. W gminie Piaseczno frekwencja tradycyjnie była nieco wyższa, na poziomie 66%, czyli nieco ponad 37 tysięcy głosujących. To fenomenalna frekwencja, jedna z najwyższych w całym kraju. O nasze głosy zabiegali kandydaci z 9 komitetów, z których wyłoniliśmy 12 reprezentantów.

PiS i Platforma
W obwarzanku wygrało Prawo i Sprawiedliwość, zdobywając 6 mandatów. Lider listy, Mariusz Błaszczak, uzyskał ponad 70 tysięcy głosów, samodzielnie osiągając tym samym około 14% wszystkich oddanych głosów. Wraz z nim do parlamentu dostali się Jacek Sasin (43 250), Jan Szyszko (15 015), Anita Czerwińska (7 068), Piotr Uściński (6 679) oraz Andrzej Smirnow (5 572). Szczęścia zabrakło piaseczyńskiemu staroście, Wojciechowi Ołdakowskiemu, który uzyskał 4 019 głosów i nie miał tym samym szans na zdobycie mandatu.
Kolejne 4 mandaty przypadły Platformie Obywatelskiej. Otwierająca listę Małgorzata Kidawa-Błońska zdeklasowała kandydata PiS, osiągając niesamowity wynik 80 tysięcy głosów. W przypadku PO nie spisali się już jednak tak dobrze kolejni kandydaci – mandat uzyskali jeszcze Jan Grabiec (10 929), Michał Kamiński (5 877) oraz Kinga Gajewska (4 820). Swojej partii nie wspomógł tak mocno, jak starosta z PiS-u, przewodniczący Rady Powiatu, Daniel Putkiewicz, zdobywając 1 703 głosy. Do Sejmu dostali się jeszcze lider listy Kukiz ‘15 Stanisław Tyszka z wynikiem 14 760 głosów oraz jedynka na liście Nowoczesnej, Kamila Gasiuk-Pihowicz z 19 041 głosami poparcia.

„Nasi” w wyborach

Wspomniani już dwaj reprezentanci powiatu z barw dwóch największych komitetów nie zdobyli mandatu. O ile w przypadku starosty zabrakło niewiele, o tyle dziwi wynik doradcy burmistrza, zwłaszcza że w Piasecznie PO osiągnęło wynik porównywalny z PiS-em. Do udanych będzie mógł zaliczyć swój parlamentarny debiut dwudziestokilkuletni mieszkaniec Złotokłosu Jan Komosa, który z trzeciego miejsca na listach partii Korwin uzyskał 1 070 głosów. W przeciwieństwie do niego z wyborów nie ucieszą się obaj zamieszkujący w okolicy kandydaci z PSL-u. Janusz Piechociński zdobył jako lider jedynie 8 005 głosów, co w porównaniu z wynikiem jedynek PiS czy PO stanowi około 10%. Były burmistrz Piaseczna zdobył tylko 809 głosów, ustępując choćby wspomnianemu przed chwilą młodemu korwniście.
Warto także odnotować wynik Piotra Kandyby z Nowoczesnej, który zdobył najwyższe (6 639) poparcie ze wszystkich wspomnianych przedstawicieli gminy Piaseczno. Gdyby pokusić się o zsumowanie wyników naszych kandydatów z obwarzanka, osiągniemy kilkanaście tysięcy głosów. Ponad drugie tyle oddaliśmy na partyjne jedynki, sama Małgorzata Kidawa-Błońska uzyskała w Piasecznie około 8 tysięcy głosów. Powyższe wyliczenie pokazuje, że Piaseczno – stricte matematycznie – mogłoby mieć własnego posła bądź posłankę, niemniej wybieramy, kierując się bardziej partyjną rekomendacją (pierwsze miejsce na liście) niż konkretną osobowością.

Piaseczno po równo

W naszej gminie Platforma Obywatelska wypadła zdecydowanie lepiej niż w skali kraju. PiS wyprzedził PO jedynie o kilka dziesiątych procenta, obie partie uzyskały ponad 28% głosów poparcia. Trzecie miejsce przypadło Nowoczesnej z 16%, co podobnie jak w przypadku Platformy stanowiło lepszy wynik niż średnia krajowa. Komitet Kukiz ‘15 oraz Zjednoczona Lewica na podobnym poziomie oscylującym wokół 6%. Tuż poniżej progu wyborczego Korwin z 4,5% poparcia. Na koniec znowu dubel – PSL i Razem na poziomie około 4%.

Dziś możemy jedynie mieć nadzieję, że komitety i kandydaci, których tak chętnie obsypaliśmy głosami, nie zapomną o tym, aby w swoich planach pamiętać o potrzebach gminy i powiatu piaseczyńskiego. Poprzednie kadencje jasno dowodzą, że o priorytetach w realizacji inwestycji nie zawsze decydują względy merytoryczne, a sympatie w ramach poszczególnych obozów czy też sprawny lobbing jednostek.

 

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama