UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Nocny i świąteczny horror

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Dlaczego podczas Nocnej Pomocy Lekarskiej pracuje czasem jeden lekarz? I dlaczego trzeba tyle czekać na wizytę?

Wydawałoby się, że od października powinno być lepiej. Od ponad roku powiatowa Nocna i Świąteczna Pomoc Lekarska (NPL) mieści się w szpitalu przy ul. Mickiewicza (wcześniej operatorem NPL był Falck, teraz jest to sam szpital). Od października pojawił się natomiast drugi punkt, w Mazowieckim Centrum Rehabilitacji STOCER w Konstancinie-Jeziornie przy ul. Długiej. Lepiej jest jednak tylko na papierze.

Wzór nas dyskryminuje

Okazuje się, że NFZ przydziela na powiat określoną ilość zespołów lekarskich, w których skład wchodzą pielęgniarki i lekarz. Do przydzielania odpowiedniej ilości służy mu prosty wzór, czyli jeden zespół na 50 tys. mieszkańców – zameldowanych mieszkańców. Ten wzór zapewne jest logiczny w powiatach w świętokrzyskim, gdzie jest prawdopodobnie mniej mieszkających niż zameldowanych, ale w powiecie piaseczyńskim nie jest tajemnicą, że niezameldowanych mieszkańców jest zapewne kilkadziesiąt tysięcy. Oczywiście przyjmowani są wszyscy .

Niemniej jednak wzór obowiązuje, oczywiście niezależnie od tego, ile jest punktów NPL. Oznacza to, że mimo większej liczby punktów, na cały powiat NFZ nadal przydziela trzy zespoły. Dwa pracują w szpitalu, jeden w STOCER. Sytuacja przy Mickiewicza jest tak zła, że szpital zdecydował się zatrudnić trzeciego lekarza. Czy NFZ zwróci mu za to pieniądze? Raczej nie.

– Lekarz pełniący dyżur w Nocnej i Świątecznej Pomocy Lekarskiej przyjmuje pacjentów na miejscu, przy ul. Mickiewicza 39, a do tego wyjeżdża na wizyty domowe, jeśli jest taka konieczność. Wyjazdy te obejmują cały powiat – mówi nam Ewa Maleszyk, Dyrektor Szpitala Św. Anny. – Pacjenci zgłaszający się na konsultację w czasie, gdy wyjechał na wizytę domową, muszą poczekać na jego powrót.

 W grudniu NLP w szpitalu obsłużyła 2500 pacjentów. Statystycznie wychodzi ponad 80 pacjentów dziennie, ale to tylko statystyka. W drugiej połowie grudnia było więcej chorych niż w pierwszej. Oznacza to więc, że pod koniec grudnia lekarze obsługiwali dużo więcej niż 80 pacjentów dziennie.

– Duża liczba pacjentów, zgłaszających się do NPL z problemami zdrowotnymi, które rozwiązałaby wizyta w POZ, jak konieczności przedłużenia dawkowania stale zażywanego leku czy chęć wykonania kompleksowej diagnostyki, sprawia niestety, że wielu chorych, w tym rodzice z małymi dziećmi lub dorośli w złym stanie zdrowia, muszą czekać dłużej – uważa Ewa Maleszyk.

Dla kogo jest przeznaczona pomoc doraźna w postaci NPL?

Tu powinni trafić pacjenci w przypadku nagłego zachorowania lub pogorszenia stanu zdrowia, gdy: zastosowane środki domowe lub leki dostępne bez recepty nie przyniosły spodziewanej poprawy lub gdy zachodzi obawa, że oczekiwanie na otwarcie przychodni może znacznie pogorszyć stan zdrowia. Przykładowo są to: zaostrzenie dolegliwości znanej choroby przewlekłej (np. kolejny napad astmy oskrzelowej z umiarkowaną dusznością), infekcja dróg oddechowych z wysoką gorączką, szczególnie u małych dzieci i ludzi w podeszłym wieku, bóle brzucha, nieustępujące mimo stosowania leków rozkurczowych i bóle głowy, nieustępujące mimo stosowania leków przeciwbólowych. Oczywiście w przypadku bezpośredniego zagrożenia życia lub potencjalnego uszczerbku na zdrowiu należy zgłosić się na SOR lub wezwać pogotowie.

Lekarzy w Polsce jest mało, prognozy wskazują, że będzie ich jeszcze mniej. Wiadomo też, że pieniędzy na służbę zdrowia również nie ma. W przypadku Nocnej Pomocy Lekarskiej, dużo zależy jednak od nas samych.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama