UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Nie chcą sortowni

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Kiedy góra śmieci w Łubnej obrosła już trawą, pojawiła się firma, która chce na działce obok budować sortownię surowców wtórnych. W sobotę mieszkańcy wyrazili tym planom stanowczy sprzeciw.


„Złota góra”, jak nazywali mieszkańcy wysypisko śmieci w Łubnej, przestała przyjmować warszawskie śmieci w 2011 r. Utworzone w 1978 r. wysypisko przyjmowało 250 tys. ton śmieci rocznie. „Górka” zajmuje 20 ha i ma 170 m wysokości. Działalność wysypiska skończyła się kilkutygodniową blokadą drogi prowadzącej do „górki”, przez co śmieciarki nie mogły do niej dojechać.
O sortowni w remizie
W sobotę 22 lipca w OSP Baniocha w Łubnej mieszkańcy spotkali się z sołtysem i radnym Andrzejem Posiewką, członkiem rady sołeckiej Marianem Piotrowskim oraz wiceburmistrzem Markiem Rutowiczem.
Marek Rutowicz przyznał, że nie wie, kto nakręca taką atmosferę, że tematu nie ma, bo nikt się do gminy formalnie z takim pomysłem nie zgłosił, aczkolwiek ktoś pytał o tereny przeznaczone pod gospodarowanie odpadami. Taki teren gmina Góra Kalwaria posiada, właśnie w Łubnej. Działka 157/1, pod samym wysypiskiem, należy do gminy i była niegdyś przeznaczona pod składowisko o nazwie „Łubna II”. W planie zagospodarowania przestrzennego z 1996 roku działka jest oznaczona symbolem NU – składowisko – utylizacja odpadów. Burmistrz Rutowicz stwierdził, że przystąpienie do zmiany planów będzie możliwe dopiero kiedy marszałek województwa zniesie ograniczenia strefy ochronnej. Ma to być możliwe, ponieważ z raportu ekologicznego MPO wynika, że jakość gleby się polepszyła.
W remizie odbyło się głosowanie. Mieszkańcy powiedzieli, że nie zgadzają się na żadną sortownię, burmistrz i sołtys przyjęli to do wiadomości i spotkanie się zakończyło.
Sortownia bez składowiska
Firma Tonsmeier Centrum Sp. z o.o. chce wybudować w Łubnej instalację do segregowania surowców wtórnych pochodzących ze zbiórki selektywnej oraz opakowań z handlu i przemysłu wraz z bazą transportową. Przygotowała Kartę Informacyjną Przedsięwzięcia, która jest dokumentem stanowiącym podstawę do wydania decyzji środowiskowej. Jak dowiedzieliśmy się w firmie, jest to na razie wersja robocza.
W KIP czytamy, że maksymalna ilość przetwarzanych surowców będzie wynosiła 120 tys. ton rocznie, a punkt przeładunku odpadów komunalnych (PSZOK), który może zostać zorganizowany na tym terenie, będzie miał maksymalną przepustowość 50 tys. ton rocznie. Tonsmeier szacuje, że zatrudni 193 osoby. Powstanie m.in. baza transportowa dla pojazdów obsługujących dostarczane i wywożone z instalacji materiały. Oprócz PSZOK-u i segregacji surowców odbywać ma się także doczyszczanie surowców oraz produkcja paliwa alternatywnego z pozostałości po sortowaniu surowców. To ostatnie na terenie Łubnej w zasadzie ciągle się dzieje, gaz z „górki” pozyskuje cały czas duńska firma.
KIP jest bardzo szczegółowym dokumentem, zawierającym wszystkie istotne dane, włączając w to odległość dębu szypułkowatego, będącego pomnikiem przyrody, stojącym w Górze Kalwarii, w odległości 7 km od Łubnej. Zapytaliśmy więc firmę Tonsmeier, jakie ma plany.
– Interesujemy się tym miejscem. Na razie formalnie nie złożyliśmy żadnych papierów, ale chcemy złożyć – mówi nam Joachim Wiese z firmy Tonsmeier. – Rozumiemy, że mieszkańcy się boją. Chcemy im zaproponować, żeby zobaczyli nasze inwestycje, pokazać im, jak wygląda taka sortownia – dodaje.
Zaznacza także, że na terenie sortowni nie powstanie składowisko. Surowce mają być przywożone i wywożone, całość ma polegać właśnie na tym, żeby nie było czego składować.
– Rzeczywistość prawna, w której funkcjonowało to wielkie wysypisko, a dzisiejsze przepisy dotyczące ochrony środowiska to są zupełnie inne światy – mówi nam Joachim Wiese. – Ale nie chcemy robić niczego przeciwko mieszkańcom. Chcemy z nimi rozmawiać – przyznaje.
Plan zagospodarowania przestrzennego pozwala na prowadzenie takiej działalności, decyzja środowiskowa musi opierać się na przepisach prawa, a nie na tym, czy ktoś chce, czy nie. Natomiast działka 157/1 należy do gminy i nikt jej nie będzie mógł zmusić do sprzedaży lub dzierżawy. Zasadniczo wszystko zależy więc od gminy.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama