UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Koniec trybun?

Oceń ten artykuł
(1 głos)

Współpraca pomiędzy gminą a starostwem zaowocowała już pewnymi wspólnymi działaniami obu samorządów, choćby w temacie parku miejskiego. Niestety, ostatnie plany związane z fragmentem parku przy Chyliczkowskiej, znanym jako trybuny, rodzą silne kontrowersje...


Starostwo przystąpiło przed weekendem do prac porządkowych – usunięto stare ogrodzenie, krzaki i karpy po wyciętych niegdyś drzewach. Jak zapowiadają władze, cały teren doczeka się rewitalizacji zieleni oraz alejek, powstanie plac zabaw (zapewne w nieco dalszej części parku). W planach są też elementy małej architektury i oświetlenia parkowego. Trudno się dziwić, przykład popularności Górek Szymona czy pięknego parku w Konstancinie zapewne silnie motywuje włodarzy do uporządkowania (w końcu!) parku miejskiego. W beczce miodu jest też łyżka dziegciu – likwidacja popularnych trybun...
Ruina i „lumpy ”
Jak mówi nam, komentując całą sprawę, Krzysztof Kasprzycki, asystent burmistrza, trybuny w nienaturalny sposób rozdzielają poszczególne części parku, a ich likwidacja jest częścią całościowego planu rewitalizacji, opracowywanego wspólnie przez gminę i powiat. Betonowe elementy, zarośla i walające się dookoła śmieci (w tym porozbijane butelki) mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa, o czym mówili sami mieszkańcy podczas przeprowadzonych w trakcie Pikniku Rodzinnego konsultacji w sprawie parku. Dodaje też, że w zebranych informacjach i opiniach pojawia się aspekt „lumpów”, którzy wieczorami przesiadują na trybunach.
Siła „tradycji”
Trybuny są miejscem spotkań młodzieży od lat – na pewno od 17, tyle pamiętam sam. Kiedy jako uczeń piaseczyńskiego liceum po skończonych lekcjach musiałem czekać godzinę na autobus, zamiast przeczekać ten czas na szkolnym korytarzu, zdecydowanie wolałem pójść ze znajomymi do parku i spędzić ten czas w „okolicznościach przyrody”. takich osób jak ja są po dziś dzień setki, jeśli nie tysiące. Facebookowy fanpage „NIE dla likwidacji trybun” w niecałą dobę osiągnął ponad półtora tysiąca polubień. Trybuny to kawałek tradycji wielu pokoleń Piaseczna. Przez te kilkanaście lat, mniej lub bardziej okazjonalnych wizyt, spotykałem tam zawsze ludzi młodych (tudzież 30-latków wspominających czasy szkoły średniej). Nigdy nie widziałem tam lumpów czy innych zapijaczonych meneli, którzy są jednym z rzekomych powodów likwidacji tego miejsca. Podnoszony argument bałaganu i śmietniska od razu obaliła sama młodzież – teren został wysprzątany, a problemem nie jest pozostawianie odpadków po sobie, a brak koszy czy regularnego opróżniania tych, które znajdują się w szeroko pojętej okolicy.
Nadarzyńska bis?
Trudno nie odnaleźć analogii do wyburzenia budynków na Nadarzyńskiej. Wydaje się, że przyświeca tu podobna idea – jest szaro i brzydko, więc zróbmy tak, żeby było ładnie i zielono. Zasadnicza różnica jest jednak taka, że tam rozbierano pustostan po pożarze, tu – miejsce, które popołudniami i wieczorami tętni życiem. Nie zawsze uładzonym, może nie tak podniosłym jak sesje rady, bardziej codziennym, zmęczonym po szkole czy pracy niż prestiżowym, na polu golfowym lub w operze. Czy to jednak wystarczający powód, aby to życie likwidować?

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama