UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Falstart

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Rewolucja w zarządzie powiatu musi jeszcze poczekać. Staroście Wojciechowi Ołdakowskiemu nie udała się próba odwołania ze stanowiska Katarzyny Paprockiej.

O tym, że szykują się zmiany w składzie zarządu powiatu, plotki krążyły od kilku tygodni. Tajemnicą poliszynela było, że zarząd miałaby opuścić Katarzyna Paprocka, by jej stanowisko zajął Sergiusz Muszyński. Oboje należą do Prawa i Sprawiedliwości, przynajmniej do niedawna, ponieważ Paprocka straciła właśnie legitymację partyjną. Pytany o te pogłoski Muszyński milczał aż do ubiegłego wtorku, kiedy wieczorem wydał oświadczenie, w którym poinformował o wykluczeniu Paprockiej z klubu radnych PiS oraz szeregu członków partii. Jako powód podał „wątpliwości co do przestrzegania przez Panią Katarzynę Paprocką jako osobę pełniącą funkcję publiczną standardów Prawa i Sprawiedliwości w relacjach między urzędem a prywatnym przedsiębiorcą, a także sygnalizowane przez Starostę Wojciecha Ołdakowskiego trudności we wzajemnej współpracy”. Zapewnił, że okręgowe i powiatowe władze partii próbowały wyjaśnić różne kwestie z zainteresowaną, ale „w obliczu braku woli do rzetelnego wyjaśnienia sprawy, a także uznaniu udzielonych przez Panią Katarzynę Paprocką odpowiedzi za niewystarczające, podjęto decyzję o wykluczeniu.”

Co dalej z koalicją?

Powiatem piaseczyńskim rządzi wyjątkowo specyficzna w dzisiejszej sytuacji politycznej koalicja PO i PiS. Współpraca ta jednak układała się dotąd bez większych zgrzytów. Sergiusz Muszyński jako członek zarządu powiatu jednak raczej nie budzi entuzjazmu reprezentantów Platformy, z czego zapewne zdaje sobie sprawę. Stąd w jego oświadczeniu pojawił się również punkt, w którym przypomina PO o koalicyjnych zobowiązaniach.

– Oczekujemy, że zgodnie z zawartym na początku kadencji pisemnym porozumieniem, klub radnych Platformy Obywatelskiej wywiąże się ze swoich zobowiązań, udzielając Prawu i Sprawiedliwości wsparcia w zakresie odwołania Pani Katarzyny Paprockiej z funkcji członka zarządu powiatu piaseczyńskiego i powołania na to stanowisko nowej osoby, posiadającej stosowną rekomendację – czytamy. Podkreślił też wolę dalszej współpracy. PiS ma w radzie powiatu 8 członków, PO – 10, a trzecim graczem jest Nasza Gmina Nasz Powiat, również z 8 głosami. Niezrzeszona trójka radnych to dwóch byłych członków klubu PO oraz Honorata Kalicińska, która wystąpiła ze struktur PiS po tym, jak niewiele ponad rok temu straciła stanowisko wiceprzewodniczącej rady powiatu na rzecz… Sergiusza Muszyńskiego.

Kolejna roszada może być szansą na zaistnienie siły, która dominowała przez poprzednie kadencje, czyli stowarzyszenia Nasza Gmina Nasz Powiat.

Starosta na pierwszej linii frontu

Jeśli ktokolwiek spodziewał się, że wniosek o odwołanie Katarzyny Paprockiej z zarządu powiatu wypłynie od Sergiusza Muszyńskiego, musiał się zdziwić podczas sesji 15 grudnia. Z takim wnioskiem wystąpił bowiem sam starosta Wojciech Ołdakowski.

– Wniosek wynika z negatywnej oceny wyników pracy w powierzonych jej obszarach – uzasadniał Ołdakowski. Jako przykłady podał m.in. to, że nie znalazła w ciągu pół roku nowej lokalizacji dla biblioteki powiatowej, doprowadziła do rzekomo niekorzystnej zmiany podmiotu zapewniającego obsługę pielęgniarską w szkołach, a nawet została obarczona problemami z funkcjonowaniem lesznowolskiej filii Wydziału Komunikacji. Kolejne zarzuty mają dotyczyć „próby wpływania na pracowników Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w celu uzyskania korzystnego rozstrzygnięcia dla jednego z przedsiębiorców”, „wydawania dyspozycji kupowania upominków dla przedstawicieli organów, których działalność nie ma bezpośredniego wpływu na działalność powiatu” czy zlecenia pracownikowi powiatu naprawy prywatnego samochodu w godzinach pracy w urzędzie.

Jeszcze nie tym razem

– To zaskakujące, że takie uchybienia w pracy pani Katarzyny Paprockiej pojawiły się w ciągu ostatniego pół roku – skomentował wystąpienie Ołdakowskiego Józef Zalewski. – Myślę, że ten wniosek przygotowywany był od dłuższego czasu, był czas żeby go zgłosić w terminie pozwalającym na umieszczenie go w porządku obrad w normalnym trybie, a nie robić wrzutkę w ostatniej chwili – zauważył. Przewodniczący rady powiatu Włodzimierz Rasinski uciął dalszą dyskusję i poprosił radnych o głosowanie w sprawie włączenia uchwały dotyczącej wniosku starosty do porządku obrad. Za było 13 osób, 8 przeciw a 1 wstrzymała się od głosu. W związku z tym, że wniosek taki wymaga bezwzględnej większości głosów, w tym wypadku 15, uchwała w sprawie odwołania Katarzyny Paprockiej z zarządu powiatu nie była dalej procedowana.

– Wszelkie zarzuty, które starosta przedstawił w swoim wniosku są bezpodstawne i przekłamane – stwierdziła w swoim oświadczeniu pod koniec sesji Paprocka. – Ustosunkuję się dokładnie do każdego z nich wtedy, gdy pan starosta będzie miał odwagę wprowadzić wniosek normalnie do porządku obrad i będzie on procedowany.

Sergiusz Muszyński opuścił salę przed zakończeniem sesji unikając w ten sposób jakichkolwiek pytań. Zapytaliśmy Wojciecha Ołdakowskiego jakie będą dalsze losy jego wniosku. Na zaplanowaną na 21 grudnia sesję budżetową nie można już wprowadzić go w trybie normalnym, znów wymagałby zgody radnych jako uchwała dodatkowa. Czy poczeka na zwykły tryb do stycznia?

– Decyzja jeszcze nie zapadła – odpowiedział nam w poniedziałek wieczorem starosta Wojciech Ołdakowski.

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Reklama

Strona społecznościowa

Reklama

Reklama